Blog firmowy, jako forma komunikacji z Klientami, przyjaciółmi i partnerami? Forum wymiany myśli i doświadczeń? Dlaczego nie! Tak właśnie powstał pomysł na prowadzenie bloga firmowego. Nie mamy jednak zamiaru pisać tu o tak błachych sprawach jak bigi, perforacje i tym podobne. Będziemy pisać o NAS, o tym czego doświadczamy w życiu codziennym - nie tylko w godzinach pracy. Będziemy dzielić się swoimi – nie zawsze trzeźwymi – obserwacjami świata. Będziemy także chwalić się swoimi osiągnięciami. Porażki jeśli się zdarzą – pewnie też opiszemy. Jeśli jesteś ciekawy, co zawodowo robimy na co dzień – zajrzyj na naszą stronę stalbiga.pl
27th
PAź
Czy Wam tez czas tak ?zaiwania? szybko??
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Normalnie mnie to zaczyna przerażać, nieubłagalnie uciekający czas, patrzysz poniedziałek, patrzysz środa, patrzysz piątek, weekend mija w 5 godzin
i znowu poniedziałek i tak dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem i rok za rokiem. Oczywiście jak człowiek chodził do szkoły, potem na studia, przeżywał najlepszy i najbardziej beztroski okres w życiu, to mu się ciągnęło wszystko w nieskończoność (może to i dobrze??) a teraz na nic, kompletnie na nic nie ma czasu. Zastanawiam się jak radzą sobie młode pracujące żony i matki, muszą być chyba świetnie zorganizowane, że na wszystko znajdują czas, bo mnie dla mnie go nie wystarcza. Zobaczymy, może teraz będzie troszkę lepiej, bo zaczynam pracować od 8 ? 16 więc tą godzinkę popołudniu ukradnę i mam nadzieję tego czasu będzie więcej.
P.S. Dam znać jak mi się to widzi, bo na razie praca, dom, praca dom i w weekend czasem jakieś odstresowanie
bo by człowiek już chyba zwariował.
18th
SIE
Zbliża się wielkimi krokami?. ;)
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Mianowicie tak skuczałam w którymś z wcześniejszych wpisów, jak to odległy jest czas mojego urlopu i proszę jak zleciało J. Już za parę dni, za dni parę
jak to było w piosence. Już w nocy z czwartku na piątek, w nocy 21 sierpnia Kasia wyjeżdża na urlop!!!!!!! W tym roku padło na Bułgarię. Lecimy do Bułgarii, będziemy jarać się słoneczkiem, pić drinki i się relaksować (mam nadzieję, że tak będzie).
Najbiedniejszy jest mój Sebastian, bo tak go urządziłam, że jedzie na wakacje jako jedyny samiec z trzeba babami… więc wszyscy mu współczują, chociaż może znajdzie się jakiś mężczyzna, który mu nie współczuje (szczerze wątpię ;)). Oczywiście jak zwykle przed takim wyjazdem, nikomu nic nie pasowało i była jedna wielka awantura, że oferta, która dzień wcześniej wszystkim się podobała i na którą się zdecydowałam jest nagle beznadziejna. Najlepsze z tego wszystkiego jest, że awantura ta odbyła się po fakcie, zarezerwowania i wpłacenia kasy, więc generalnie nikt już nie miał nic do gadania, chyba, że chciał stracić wpłacone pieniądze 80 %. Tak to już jest, że nikt się nie weźmie za szukanie ofert, nikt się niczym nie interesuje, tylko dopiero jak ja coś już znajdę i kupię to zaczynają się fochy. Zresztą nie ma co gadać, już za 3 dni lecimy J i jestem mega pozytywnie nastawiona!!!
Troszkę się tylko martwię, żeby zostawić tutaj w pracy wszystko w należytym porządku, i żeby sobie beze mnie ze wszystkim poradzili. A przede wszystkim, żebyście Wy moi Klienci byli grzeczni jak mnie nie będzie
Nawet się nie obejrzymy, a będę tutaj z powrotem, bo to co dobre niestety szybko się kończy. Pełna nadziei na cudowne wakacje?Pozdrawiam ciepło J wszystkich po, w trakcie i przed urlopem ;), czyli opalonych, opalających się i jeszcze bladych
14th
SIE
Sezon urlopowy?
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Myślałam, że pomysł pójścia na urlop na sam koniec wakacji będzie super, bo wszyscy już wrócą i ja dopiero wyjadę. Każdy już zapomni o swoim urlopie a ja wtedy będę się smażyć na plaży. Niestety mój plan powoli mnie zawodzi L Jak widzę zdjęcia dodawane przez moich znajomych na naszej-klasie to mnie serce ściska, że oni leżą do góry brzuchem, a ja zapinkalam. Ale cóż wystarczy czekać, bo i nadejdzie wreszcie ten dzień mojego urlopu, niestety nadejdzie też dzień jego końca i tak w kółko Macieju. W każdym razie nie wyobrażam sobie jak ludzie mogą nie wyjechać na urlop chociaż na kilka dni. Przecież to jest potrzebne jak powietrze, trochę odreagować, odpocząć, zrelaxować się złapać trochę energii słonecznej. Niektórzy widocznie nie potrzebują, ja zdecydowanie tak. Nawet w ten weekend zrobiliśmy sobie takie niby wakacje;) i pojechaliśmy na 2 dni nad jezioro Żywieckie do Międzybrodzia Bialskiego. Byliśmy w 10 osób, troszkę poimprezowaliśmy, zdecydowanie nie wyspaliśmy się w ogóle, bo w taki składzie jeśli jedna z 10 osób wstaje o 7 to kolejne 9 nie mają szans chociaż zmrużyć oko
Na pewno wiecie jak to jest. Sobota zleciała na niewielkim kacu, wyśmienicie;). Po porannej pobudce chyba przez 7?, byliśmy pierwsi na basenie
(kto by pomyślał). Cały dzień piwko, leżak i ochłoda w wodzie, żyć nie umierać, niestety jak to w Polsce bywa pogoda się schrzaniła wieczorem w sobotę i jak zaczęło wiać i lać tak lało do popołudnia w niedzielę i nie było co robić. Pojechaliśmy na górę Żar w nadziei, że zobaczymy jakieś niezwykłe złudzenie optyczne, a to po prostu masakra. Podobno jest tam takie miejsce, w którym asfalt idzie do góry a samochód na luzie taj jakby sam jedzie do góry także. Jedno wielkie NIC, nie wiem kto to wymyślił, ale musiał być ostro naczesany
bo tam po prostu jest załamanie asfaltu i droga leci przez moment w dół, tak więc auto zachowuje się całkiem normalnie. Ludzie już nie mają co wymyślać. Chcieliśmy wjechać na górę , ale tak padało i była mgła, że nie było sensu, więc zmieniając kierunek wyjazdu skończyliśmy na termalnych basenach w Szaflarach koło Zakopanego, gdzie przywitało nas piękne słoneczko. Tak cudowanie minął nam weekend, który teraz systematycznie musimy w tygodniu odespać.
Pozdrawiam wszystkich przed, po i w trakcie urlopu.
13th
LIP
Dawno mnie nie było, tęskniliście??
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Jak zauważyliście chwilkę mnie nie było. Ponieważ zaczął się sezon urlopowy, a ja na urlop uciekam dopiero na sam koniec sierpnia, zastępuję tych szczęściarzy, którzy właśnie teraz się urlopują (takim to dobrze). Oczywiście jak mamy okrojony skład to zamówień jest mnóstwo i zapinkalamy jak ?króliki duracel ;)? od rana do nocy. Co najgorsze dopada mnie jakieś beznadziejne choróbsko, ledwo mówię, boli mnie gardło i mam temperaturę. Nie wiem co się ze mną dzieje, żeby w lipcu być chorą ?? Jakieś to trochę beznadziejne, delikatnie mówiąc. Co najważniejsze zakończyłam sezon weselny, do października spokój jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, trzeba się dokuć finansowo i na jakieś wakacje zebrać troszkę grosza?
Co najważniejsze wesele było super udane, rewelacyjna orkiestra, jedzenie ok., no i przede wszystkim super ekipa. Samo to, że podobno zostało tylko 4 litry wódki, mówi za siebie
Troszkę się przefiltrowałam procentami i myślałam, że się wyleczę, ale cos nie podziałało, już jestem za stara na tego typu kurację
oby tylko mnie całkiem nie rozłożyło, bo kto mnie zastąpi???
10th
CZE
Dłuuuugi weekend ;)
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Z pozytywnym nastawieniem zaczynamy kolejny tydzień, tym bardziej, że jest zacznie krótszy od innych? Opalanie w weekend jak najbardziej wskazane, tym bardziej, że prognozują dobra pogodę. Zachęcam do sprawdzania pogody na www.pogodynka.pl , jest to chyba serwis tego typu o największej sprawdzalności. Moi koledzy uczą się tej pogodynki na pamięć, gdyż ostatnio na grillu zaczęło strasznie padać, na co jeden mówi, że tak będzie do 23.30 więc nigdzie się wcześniej nie wybierajcie, tylko siedźcie w altanie. I udał mu się popis rzeczywiście około tej godziny całkiem przestało padać a temperatura wzrosła o prognozowane 5 stopni na plus. Więc jeśli planujecie jakiś wypad w inne części Polski i świata to zachęcam do sprawdzenia tam pogody. Ja planów ambitnych na ten weekend nie mam, bo wiecie wymagający czerwiec, pod względem finansowym zaczął się
ale jeśli będzie rzeczywiście słonecznie to opalanko i jakieś jednodniowe wycieczki na pewno zostaną wdrożone. We wcześniejszych latach to się człowiek byczył w długi weekend ;), Chyba 2 lata temu zaliczyliśmy Tatralandię na Słowacji, dla mojego Sebastiana był to raj na ziemi (wiadomo wieczne dziecko ;)), bo morze zjeżdżalni i różnych basenów. Dla mnie wręcz przeciwnie, bo ja się boje takich rzeczy, a wizyta w Aquaparku to dla mnie masakra. Nie znoszę jeździć na tych pokręconych, stromych zjeżdżalniach, bo boje się co mnie czeka za kolejnym zakrętem, ale zawsze jeżdżę żeby się inni ze mnie nie śmiali, choć z sercem na ramieniu. W tym roku miałam ambity plan jechać na te całe 4 dni w Bieszczady do Polańczyka, bo po majowym weekendzie urzekły mnie tamte tereny. Góry i wspaniałe Solińskie jezioro, ale cóż w tym roku musze odłożyć ten wyjazd na kolejny długi weekend (chyba dopiero w przyszłym roku) i jedyne wakacyjne plany snuć na wakacje, a te dopiero pod koniec sierpnia?
