Blog firmowy, jako forma komunikacji z Klientami, przyjaciółmi i partnerami? Forum wymiany myśli i doświadczeń? Dlaczego nie! Tak właśnie powstał pomysł na prowadzenie bloga firmowego. Nie mamy jednak zamiaru pisać tu o tak błachych sprawach jak bigi, perforacje i tym podobne. Będziemy pisać o NAS, o tym czego doświadczamy w życiu codziennym - nie tylko w godzinach pracy. Będziemy dzielić się swoimi – nie zawsze trzeźwymi – obserwacjami świata. Będziemy także chwalić się swoimi osiągnięciami. Porażki jeśli się zdarzą – pewnie też opiszemy. Jeśli jesteś ciekawy, co zawodowo robimy na co dzień – zajrzyj na naszą stronę stalbiga.pl

11th
LIS

Wspomnienia z wakacji

Napisany przez Paweł Trynka w kategorii Radosna twórczość

Mamy dziś 11 listopada. Święto niepodległości. A w ten pochmurny, deszczowy zimowy dzień moje myśli zamiast wokół nurtu patryjotyczno-niepodległościowego, uparcie krążą wokół słonecznej i ciepłej wyspy Kreta. Echhh to były czasy…
Konkretnie były to wakacje 2005. Dawno - ale bardzo ciepło je wspominam - były to jedne z najfajniejszych moich wakacji. Były to dwa tygodnie beztroskiego pijaństwa i nicnierobienia. Słowo “pijaństwa” jest o tyle istotne, że przy tej okazji zaprzyjaźniliśmy się z barmanem w hotelu. Miał na imię Nikos i był bardzo sympatycznym, muzykalnym i podobno pociągającym kobiety Grekiem. Wspominam o tym, niejako przy okazji, ponieważ oprócz lokalnych trunków, Nikos serwował nam znakomitą grecką muzykę. Tak naprawdę właśnie o tym chciałem napisać. Szczególnie przypadł mi do gustu jeden wykonawca - bodaj najbardziej znany w Grecji romantyk Notis Sfakianakis. Zdobycie jego płyty kosztowało mnie sporo wysiłku, ponieważ specjalnie zmieniłem trasę jednej z wycieczek, kierując się do zakorkowanego centrum stolicy Krety - Iraklionu. Moja żona była temu przeciwna, ale ja się uparłem. Jakoś na “czuja” znalazłem tam upragniony “Music Shop” i kupiłem upatrzoną płytę. Prawdopodobnie gdyby mi się nie udało, zginąłbym śmiercią męczeńską z rąk mojej żony, niezbyt zachwyconej ze stania w irakliońskich korkach. Tak właśnie zaczęła się moja fascynacja twórczością tego artysty. Później z pomocą przyszedł serwis ebay.com i do dziś udało mi się skompletować praktycznie całą dyskografię tego artysty.

W śpiewanych przez Notisa utworach, jako że poza pojedynczymi słowami, nie znam języka greckiego, urzeka mnie głównie jego niesamowity głos i niesamowite możliwości wokalne. Po kolejnych odkryciach polskiej muzyki w stylu “odmienionej” Agnieszki Chylińskiej, zdecydowanie wybieram twórczość artystów zagranicznych. Bardzo żałuję, że tak genialny wokalista jakim w moim poczuciu jest Notis nie przebija się ze swoją twórczością do Polski. Warto tu wspomnieć, że w 1999 roku gazeta “Popcorn” przyznała mu tytuł najlepszego wokalisty roku 1998, a w 1992 roku nagrał utwór “opa opa” który w zmienionej wersji śpiewanej chyba przez Antique dotarł również około 2000 roku na polskie listy przebojów…

Oto krótka biografia Notisa Sfakianakisa.
Notis urodził się w Iraklionie 2 października 1959. Od szesnastego roku życia pracował w różnych zawodach np jako hydraulik, elektryk, pomocnik murarza, kelner i obsługa stacji benzynowej. Później wyjechał do Niemiec. Od początku lat 80 grał w klubach jako DJ. W 1985 otworzył swój własny klub oraz zaczął karierę zawodowego wokalisty. Wraz z zespołem wykonywał muzykę w stylu klasycznego angielskiego rocka. Nie odniósł jednak sukcesu, rozwiązał zespół i zniechęcony wrócił na Kretę. Śpiewał tu w licznych klubach tym razem wykonując muzykę grecką.
W 1987 śpiewa w Atenach w niewielkim klubie muzycznym. Wkrótce jego niesamowity głos sprawił, że występuje z ze znanymi greckimi artystami jako wokalista wspomagający. W 1990 Notis Sfiakanakis spotyka managera z firmy Sony Kostasa Bourmasi, który zafascynowany niezwykłym głosem wokalisty proponuje mu nagranie albumu dla tej wytwórni. Tytułowy utwór z albumu “Proti Fora” staje się wielkim przebojem otwierając przed Notisem drogę do wielkiej kariery. Tytułowy utwór dociera do 10 miejsca listy przebojów w Grecji. Od tej pory Notis nagrał 20 płyt stając się najbardziej znanym i najbardziej rozpoznawalnym artystą greckim. Jego twórczość dotyka głównie tematów o miłości i relacji z drugim człowiekiem, ale nie tylko.

Moim marzeniem jest pojechać na jego koncert, ale… po całkiem niedawnym koncercie w Australii, Notis obecnie koncertuje w Stanach Zjednoczonych a żeby tam pojechać, poza sporą kasą konieczna jest wiza, której pewnie zbyt szybko bym nie dostał, o ile wogóle. Czekam zatem na jego europejski koncert…
Oficjalna strona artysty
Turaj więcej o artyście po polsku
Strona tourne po Stanach

Od tej piosenki się zaczeło…

A ta mi się ostatnio bardzo podoba

Ta nawiązuje niejako do dzisiejszego naszego święta - nosi tytuł “Moja ojczyzna”

14th
WRZ

Po urlopie…

Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki

Wreszcie mam chwilkę czasu, żeby podzielić się z Wami opowieścią o moim urlopie ;) Jestem już od tygodnia w pracy, ale na pewno wiecie jak to jest być pierwsze dni po urlopie, 3 dni odkopywania się z zaległości i wdrożenia się na nowo to chyba minimum.

W każdym razie wydaje mi się, że jestem już w miarę odrobiona i wszystko wraca do normalności;)

To nic, że urlop zaczął mi się od mandatu na kwotę 50 zł, za przechodzenie przez plac Getta po torowisku, pomijając fakt, że musiałam dmuchać w balonik w obecności chyba z 20 osób na przystanku ;) oraz kolejnym mandatem na kwotę 100 zł zaraz przy wjeździe na autostradę przy węźle Wielickim w drodze na lotnisko w Katowicach za nie zapięte pasy dziewczyn siedzących z tyłu ;) jednak na szczęście nawet Policja i jej złośliwość nie potrafiła nam zepsuć wakacji ;)

Powracając do tematu samego urlopu, odwiedziłam w tym roku Bułgarię, byłam tam pierwszy raz. Polecieliśmy do miejscowości Primorsko, mieszczącej się jakieś 70 km na południe od Burgas. Podróżowaliśmy z Triadą, trzeba przyznać, że w miarę spoko. Miejscowość ok., jednak powiem szczerze Bułgarzy mają jakiś taki olewający stosunek do turystów (dziwne bo przecież w takich miejscowościach to z nas żyją), całkiem inny niż Turcy, czy Egipcjanie, ale u nich przynajmniej człowiek czuje się ważny ;)

Zakwaterowali nas w Hotelu Spectra Palace, hotel nie duży, dość przyjemny, czysty, znajdujący się w samym centrum miasta, niestety jedzenie nie dobre L ale to chyba standard. Podobne jak w Egipcie i  Turcji, już po 3 dniach tęskni się za schabowym. W moim odczuciu Bułgaria godna polecenia, tylko ja już na kolejny wyjazd wzięłabym opcję bez wyżywienia, gdyż jedzenie na mieście pyszne ;) w podobnych cenach jak u nas w Polsce. Miejscowość sama, Primorsko ma bardzo piękne dwie plaże, północną  z bardzo wysokimi falami oraz południową spokojną (dla rodzin  z dziećmi, czyli nie dla nas ;)). My oczywiście codziennie chodziliśmy na tą północną ;P chociaż była 2 razy dalej oddalona od naszego hotelu, ale czego nie robi się dla mega fal. Dwa razy w ciągu 11 dni pobytu wypożyczyliśmy sobie samochód, super czarnego Punciaka i zorganizowaliśmy sobie wycieczki do pobliskich miejscowości, gdyż dużo  bardziej nam się to opłacało niż, wykupienie wycieczek u rezydenta i od nikogo nie byliśmy uzależnieni. Żeby mieć możliwość wypożyczenia auta w Bułgarii, musi się mieć prawo jazdy co najmniej od 5 lat, więc mnie to od razu wykluczyło z bycia kierowcą i bardzo dobrze ;) Zwiedziliśmy piękne, usytuowane nad morzem miasteczka, Sozopol, Neseber, Słoneczny Brzeg, natomiast w kolejną wycieczkę wybraliśmy się do Warny. Niestety tej wycieczki nie wspominam za dobrze, gdyż dopadło mnie coś co w języku Bułgarski nazywa się ? roztrojstwem?, i wymaga wielu godzin spędzonych na toalecie. Sami zgadnijcie co mnie dopadło? ;) Z tej wycieczki wróciłam wykończona jak rzadko kiedy, i najlepiej pamiętam wszelkie toalety jakie mijaliśmy po drodze. Ogólnie w wakacje wypoczęłam jak mało kiedy, czas głównie spędzaliśmy na leżeniu do góry dupcią nad morzem lub nad basenem, czytaniu książek oraz opalaniu się do granic możliwości. Przeczytałam 3 godne polecenia książki, jak tylko przypomnę sobie tytuły to na pewno się nimi z Wami podzielę, bo  w tym momencie mam pustkę. Oczywiście nie mogło być sytuacji, żeby na wakacjach nie zdarzyło nam się nic specjalnego, ale to już jutro, bo muszę wracać do pracy.

18th
SIE

Zbliża się wielkimi krokami?. ;)

Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki

Mianowicie tak skuczałam w którymś z wcześniejszych wpisów, jak to odległy jest czas mojego urlopu i proszę jak zleciało J. Już za parę dni, za dni parę ;) jak to było w piosence. Już w nocy z czwartku na piątek, w nocy 21 sierpnia Kasia wyjeżdża na urlop!!!!!!! W tym roku padło na Bułgarię. Lecimy do Bułgarii, będziemy jarać się słoneczkiem, pić drinki i się relaksować (mam nadzieję, że tak będzie).

Najbiedniejszy jest mój Sebastian, bo tak go urządziłam, że jedzie na wakacje jako jedyny samiec z trzeba babami… więc wszyscy mu współczują, chociaż może znajdzie się jakiś mężczyzna, który mu nie współczuje (szczerze wątpię ;)). Oczywiście jak zwykle przed takim wyjazdem, nikomu nic nie pasowało i była jedna wielka awantura, że oferta, która dzień wcześniej wszystkim się podobała i na którą się zdecydowałam jest nagle beznadziejna.  Najlepsze z tego wszystkiego jest, że awantura ta odbyła się po fakcie, zarezerwowania i wpłacenia kasy, więc generalnie nikt już nie miał nic do gadania, chyba, że chciał stracić wpłacone pieniądze  80 %. Tak to już jest, że nikt się nie weźmie za szukanie ofert, nikt się niczym nie interesuje, tylko dopiero jak ja coś już znajdę i kupię to zaczynają się fochy. Zresztą nie ma co gadać, już za 3 dni lecimy J i jestem mega pozytywnie nastawiona!!!

Troszkę się tylko martwię, żeby zostawić tutaj w pracy wszystko w należytym porządku, i żeby sobie beze mnie  ze wszystkim poradzili. A przede wszystkim, żebyście Wy moi Klienci byli grzeczni jak mnie nie będzie ;) Nawet się nie obejrzymy, a będę tutaj z powrotem, bo to co dobre niestety szybko się kończy. Pełna nadziei na cudowne wakacje?Pozdrawiam ciepło J wszystkich po, w trakcie i przed urlopem ;), czyli opalonych, opalających się i jeszcze bladych ;)

13th
LIP

Dawno mnie nie było, tęskniliście??

Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki

Jak zauważyliście chwilkę mnie nie było. Ponieważ zaczął się sezon urlopowy, a ja na urlop uciekam dopiero na sam koniec sierpnia, zastępuję tych szczęściarzy, którzy właśnie teraz się urlopują (takim to dobrze). Oczywiście jak mamy okrojony skład to zamówień jest mnóstwo i zapinkalamy jak ?króliki duracel ;)? od rana do nocy. Co najgorsze dopada mnie jakieś beznadziejne choróbsko, ledwo mówię, boli mnie gardło i mam temperaturę. Nie wiem co się ze mną dzieje, żeby w lipcu być chorą ?? Jakieś to trochę beznadziejne, delikatnie mówiąc. Co najważniejsze zakończyłam sezon weselny, do października spokój jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, trzeba się dokuć finansowo i na jakieś wakacje zebrać troszkę grosza?

Co najważniejsze wesele było super udane, rewelacyjna orkiestra, jedzenie ok., no i przede wszystkim super ekipa. Samo to, że podobno zostało tylko 4 litry wódki, mówi za siebie ;) Troszkę się przefiltrowałam procentami i myślałam, że się wyleczę, ale cos nie podziałało, już jestem za stara na tego typu kurację ;) oby tylko mnie całkiem nie rozłożyło, bo kto mnie zastąpi???