Blog firmowy, jako forma komunikacji z Klientami, przyjaciółmi i partnerami? Forum wymiany myśli i doświadczeń? Dlaczego nie! Tak właśnie powstał pomysł na prowadzenie bloga firmowego. Nie mamy jednak zamiaru pisać tu o tak błachych sprawach jak bigi, perforacje i tym podobne. Będziemy pisać o NAS, o tym czego doświadczamy w życiu codziennym - nie tylko w godzinach pracy. Będziemy dzielić się swoimi – nie zawsze trzeźwymi – obserwacjami świata. Będziemy także chwalić się swoimi osiągnięciami. Porażki jeśli się zdarzą – pewnie też opiszemy. Jeśli jesteś ciekawy, co zawodowo robimy na co dzień – zajrzyj na naszą stronę stalbiga.pl
18th
WRZ
Bułgarskie dziki…
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Obiecana historyjka wakacyjna: Pewnego popołudnia, gdy mieliśmy pożyczone auto (od wiecznie nagrzanego % Stefana ;)) wybraliśmy się po kolacji na wycieczkę, którą całkiem inaczej sobie wyobrażaliśmy?, ale cóż bez przygód nie było by czego wspominać
Pierw odwiedziliśmy willę Teodora Żiwkowa, nie wiem dlaczego Bułgarzy pozwalają niszczeć takim pięknym budynków, jedyne co nasuwa się przy oglądaniu przez brudne szyby tego budynku, że komunistom to się powodziło
. Następnie pojechaliśmy dalej do miejsca gdzie jest taki stary ołtarz wschodzącego słońca, czy jakoś tak to się nazywało. Auto zaparkowaliśmy w lesie, i dalej poszliśmy piechotą myśląc, że dłużej niż 10 minut iść nie będziemy, no bo już się ściemniało, ale droga zajęła nam ponad 2 razy tyle. W efekcie na miejscu byliśmy już po zmroku i tak sobie dochodzimy przez polankę do tego miejsca a tutaj leci całe stadko dzików kilka małych i duże. Po prostu zamarliśmy, nie wiedzieliśmy co mamy zrobić, a ja myślałam, że umrę. Na szczęście wyszliśmy cało z opresji, wycofaliśmy się powoli drugą stroną polany i ?spiepszaliśmy? do auta chyba w te 10 minut ;), w które nie udało nam się dojść. Ogólnie Bułgaria godna polecenia, ale nie po zmroku w lesie
Myślę, że więcej opowieści o wakacjach następnym razem.
14th
WRZ
Po urlopie…
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Wreszcie mam chwilkę czasu, żeby podzielić się z Wami opowieścią o moim urlopie
Jestem już od tygodnia w pracy, ale na pewno wiecie jak to jest być pierwsze dni po urlopie, 3 dni odkopywania się z zaległości i wdrożenia się na nowo to chyba minimum.
W każdym razie wydaje mi się, że jestem już w miarę odrobiona i wszystko wraca do normalności;)
To nic, że urlop zaczął mi się od mandatu na kwotę 50 zł, za przechodzenie przez plac Getta po torowisku, pomijając fakt, że musiałam dmuchać w balonik w obecności chyba z 20 osób na przystanku
oraz kolejnym mandatem na kwotę 100 zł zaraz przy wjeździe na autostradę przy węźle Wielickim w drodze na lotnisko w Katowicach za nie zapięte pasy dziewczyn siedzących z tyłu
jednak na szczęście nawet Policja i jej złośliwość nie potrafiła nam zepsuć wakacji
Powracając do tematu samego urlopu, odwiedziłam w tym roku Bułgarię, byłam tam pierwszy raz. Polecieliśmy do miejscowości Primorsko, mieszczącej się jakieś 70 km na południe od Burgas. Podróżowaliśmy z Triadą, trzeba przyznać, że w miarę spoko. Miejscowość ok., jednak powiem szczerze Bułgarzy mają jakiś taki olewający stosunek do turystów (dziwne bo przecież w takich miejscowościach to z nas żyją), całkiem inny niż Turcy, czy Egipcjanie, ale u nich przynajmniej człowiek czuje się ważny
Zakwaterowali nas w Hotelu Spectra Palace, hotel nie duży, dość przyjemny, czysty, znajdujący się w samym centrum miasta, niestety jedzenie nie dobre L ale to chyba standard. Podobne jak w Egipcie i Turcji, już po 3 dniach tęskni się za schabowym. W moim odczuciu Bułgaria godna polecenia, tylko ja już na kolejny wyjazd wzięłabym opcję bez wyżywienia, gdyż jedzenie na mieście pyszne
w podobnych cenach jak u nas w Polsce. Miejscowość sama, Primorsko ma bardzo piękne dwie plaże, północną z bardzo wysokimi falami oraz południową spokojną (dla rodzin z dziećmi, czyli nie dla nas ;)). My oczywiście codziennie chodziliśmy na tą północną ;P chociaż była 2 razy dalej oddalona od naszego hotelu, ale czego nie robi się dla mega fal. Dwa razy w ciągu 11 dni pobytu wypożyczyliśmy sobie samochód, super czarnego Punciaka i zorganizowaliśmy sobie wycieczki do pobliskich miejscowości, gdyż dużo bardziej nam się to opłacało niż, wykupienie wycieczek u rezydenta i od nikogo nie byliśmy uzależnieni. Żeby mieć możliwość wypożyczenia auta w Bułgarii, musi się mieć prawo jazdy co najmniej od 5 lat, więc mnie to od razu wykluczyło z bycia kierowcą i bardzo dobrze
Zwiedziliśmy piękne, usytuowane nad morzem miasteczka, Sozopol, Neseber, Słoneczny Brzeg, natomiast w kolejną wycieczkę wybraliśmy się do Warny. Niestety tej wycieczki nie wspominam za dobrze, gdyż dopadło mnie coś co w języku Bułgarski nazywa się ? roztrojstwem?, i wymaga wielu godzin spędzonych na toalecie. Sami zgadnijcie co mnie dopadło?
Z tej wycieczki wróciłam wykończona jak rzadko kiedy, i najlepiej pamiętam wszelkie toalety jakie mijaliśmy po drodze. Ogólnie w wakacje wypoczęłam jak mało kiedy, czas głównie spędzaliśmy na leżeniu do góry dupcią nad morzem lub nad basenem, czytaniu książek oraz opalaniu się do granic możliwości. Przeczytałam 3 godne polecenia książki, jak tylko przypomnę sobie tytuły to na pewno się nimi z Wami podzielę, bo w tym momencie mam pustkę. Oczywiście nie mogło być sytuacji, żeby na wakacjach nie zdarzyło nam się nic specjalnego, ale to już jutro, bo muszę wracać do pracy.
18th
SIE
Zbliża się wielkimi krokami?. ;)
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Mianowicie tak skuczałam w którymś z wcześniejszych wpisów, jak to odległy jest czas mojego urlopu i proszę jak zleciało J. Już za parę dni, za dni parę
jak to było w piosence. Już w nocy z czwartku na piątek, w nocy 21 sierpnia Kasia wyjeżdża na urlop!!!!!!! W tym roku padło na Bułgarię. Lecimy do Bułgarii, będziemy jarać się słoneczkiem, pić drinki i się relaksować (mam nadzieję, że tak będzie).
Najbiedniejszy jest mój Sebastian, bo tak go urządziłam, że jedzie na wakacje jako jedyny samiec z trzeba babami… więc wszyscy mu współczują, chociaż może znajdzie się jakiś mężczyzna, który mu nie współczuje (szczerze wątpię ;)). Oczywiście jak zwykle przed takim wyjazdem, nikomu nic nie pasowało i była jedna wielka awantura, że oferta, która dzień wcześniej wszystkim się podobała i na którą się zdecydowałam jest nagle beznadziejna. Najlepsze z tego wszystkiego jest, że awantura ta odbyła się po fakcie, zarezerwowania i wpłacenia kasy, więc generalnie nikt już nie miał nic do gadania, chyba, że chciał stracić wpłacone pieniądze 80 %. Tak to już jest, że nikt się nie weźmie za szukanie ofert, nikt się niczym nie interesuje, tylko dopiero jak ja coś już znajdę i kupię to zaczynają się fochy. Zresztą nie ma co gadać, już za 3 dni lecimy J i jestem mega pozytywnie nastawiona!!!
Troszkę się tylko martwię, żeby zostawić tutaj w pracy wszystko w należytym porządku, i żeby sobie beze mnie ze wszystkim poradzili. A przede wszystkim, żebyście Wy moi Klienci byli grzeczni jak mnie nie będzie
Nawet się nie obejrzymy, a będę tutaj z powrotem, bo to co dobre niestety szybko się kończy. Pełna nadziei na cudowne wakacje?Pozdrawiam ciepło J wszystkich po, w trakcie i przed urlopem ;), czyli opalonych, opalających się i jeszcze bladych
14th
SIE
Sezon urlopowy?
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Myślałam, że pomysł pójścia na urlop na sam koniec wakacji będzie super, bo wszyscy już wrócą i ja dopiero wyjadę. Każdy już zapomni o swoim urlopie a ja wtedy będę się smażyć na plaży. Niestety mój plan powoli mnie zawodzi L Jak widzę zdjęcia dodawane przez moich znajomych na naszej-klasie to mnie serce ściska, że oni leżą do góry brzuchem, a ja zapinkalam. Ale cóż wystarczy czekać, bo i nadejdzie wreszcie ten dzień mojego urlopu, niestety nadejdzie też dzień jego końca i tak w kółko Macieju. W każdym razie nie wyobrażam sobie jak ludzie mogą nie wyjechać na urlop chociaż na kilka dni. Przecież to jest potrzebne jak powietrze, trochę odreagować, odpocząć, zrelaxować się złapać trochę energii słonecznej. Niektórzy widocznie nie potrzebują, ja zdecydowanie tak. Nawet w ten weekend zrobiliśmy sobie takie niby wakacje;) i pojechaliśmy na 2 dni nad jezioro Żywieckie do Międzybrodzia Bialskiego. Byliśmy w 10 osób, troszkę poimprezowaliśmy, zdecydowanie nie wyspaliśmy się w ogóle, bo w taki składzie jeśli jedna z 10 osób wstaje o 7 to kolejne 9 nie mają szans chociaż zmrużyć oko
Na pewno wiecie jak to jest. Sobota zleciała na niewielkim kacu, wyśmienicie;). Po porannej pobudce chyba przez 7?, byliśmy pierwsi na basenie
(kto by pomyślał). Cały dzień piwko, leżak i ochłoda w wodzie, żyć nie umierać, niestety jak to w Polsce bywa pogoda się schrzaniła wieczorem w sobotę i jak zaczęło wiać i lać tak lało do popołudnia w niedzielę i nie było co robić. Pojechaliśmy na górę Żar w nadziei, że zobaczymy jakieś niezwykłe złudzenie optyczne, a to po prostu masakra. Podobno jest tam takie miejsce, w którym asfalt idzie do góry a samochód na luzie taj jakby sam jedzie do góry także. Jedno wielkie NIC, nie wiem kto to wymyślił, ale musiał być ostro naczesany
bo tam po prostu jest załamanie asfaltu i droga leci przez moment w dół, tak więc auto zachowuje się całkiem normalnie. Ludzie już nie mają co wymyślać. Chcieliśmy wjechać na górę , ale tak padało i była mgła, że nie było sensu, więc zmieniając kierunek wyjazdu skończyliśmy na termalnych basenach w Szaflarach koło Zakopanego, gdzie przywitało nas piękne słoneczko. Tak cudowanie minął nam weekend, który teraz systematycznie musimy w tygodniu odespać.
Pozdrawiam wszystkich przed, po i w trakcie urlopu.
13th
LIP
Dawno mnie nie było, tęskniliście??
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Jak zauważyliście chwilkę mnie nie było. Ponieważ zaczął się sezon urlopowy, a ja na urlop uciekam dopiero na sam koniec sierpnia, zastępuję tych szczęściarzy, którzy właśnie teraz się urlopują (takim to dobrze). Oczywiście jak mamy okrojony skład to zamówień jest mnóstwo i zapinkalamy jak ?króliki duracel ;)? od rana do nocy. Co najgorsze dopada mnie jakieś beznadziejne choróbsko, ledwo mówię, boli mnie gardło i mam temperaturę. Nie wiem co się ze mną dzieje, żeby w lipcu być chorą ?? Jakieś to trochę beznadziejne, delikatnie mówiąc. Co najważniejsze zakończyłam sezon weselny, do października spokój jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, trzeba się dokuć finansowo i na jakieś wakacje zebrać troszkę grosza?
Co najważniejsze wesele było super udane, rewelacyjna orkiestra, jedzenie ok., no i przede wszystkim super ekipa. Samo to, że podobno zostało tylko 4 litry wódki, mówi za siebie
Troszkę się przefiltrowałam procentami i myślałam, że się wyleczę, ale cos nie podziałało, już jestem za stara na tego typu kurację
oby tylko mnie całkiem nie rozłożyło, bo kto mnie zastąpi???
19th
MAJ
Wymagający czerwiec
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Obawiam się, że czerwiec w tym roku będzie bardzo bolesny dla mojego portfela. Z jednej strony fajnie, natomiast z drugiej przerażająco. Na początek planujemy wybrać się do Polańczyka na ten długi ? 4 dniowy weekend, ten co jest Boże Ciało, a w kolejne 2 tygodnie idziemy na weseliska do naszych znajomych. Oczywiście myślę, że imprezy będą przednie, i bardzo chcę tam być, ale koszty związane z takim jednorazowym wyjściem, też są konkretne. No bo tak: koperta ? wiadomo kilka stówek trzeba wsadzić, fryzjer, sukienka (na szczęście kupiłam wcześniej, bo teraz nic mi się nie podoba), dodatki tj. torebka, biżuteria itp. Dobrze, że szefowa pożyczyła mi taki bajerancki szal? Facet ubiera tylko garnitur i ma spokój, a my.., mamy jak zwykle w cholerę więcej do roboty.
P.S. na szczęście Goście się na tych weselach nie powtórzą, tak więc suknia nie będzie jednorazowa, chyba, że po baletach już do niczego się nie będzie nadawała, co też potrafi mi się zdarzyć?
