Blog firmowy, jako forma komunikacji z Klientami, przyjaciółmi i partnerami? Forum wymiany myśli i doświadczeń? Dlaczego nie! Tak właśnie powstał pomysł na prowadzenie bloga firmowego. Nie mamy jednak zamiaru pisać tu o tak błachych sprawach jak bigi, perforacje i tym podobne. Będziemy pisać o NAS, o tym czego doświadczamy w życiu codziennym - nie tylko w godzinach pracy. Będziemy dzielić się swoimi – nie zawsze trzeźwymi – obserwacjami świata. Będziemy także chwalić się swoimi osiągnięciami. Porażki jeśli się zdarzą – pewnie też opiszemy. Jeśli jesteś ciekawy, co zawodowo robimy na co dzień – zajrzyj na naszą stronę stalbiga.pl
4th
STY
Masakra, święta, święta i po świętach…
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Zleciało jak z bicza trzasnął, jak co roku. Powiem szczerze jestem dzisiaj bardziej zmęczona, po tym wolnym , niż jak przepracuję cały tydzień.
Ogólnie wszyscy tak dzisiaj mamy, że tak się powoli snujemy i nie możemy się konkretnie wziąć za robotę. Ogólne zmęczenie odpoczynkiem, kto by pomyślał. Człowiek to chyba jest po prostu stworzony do pracy
Nasz świeżo upieczony tatuś to jest dopiero dzisiaj niewyspany
bo mała co 3 godziny budzi się na karmienie. Jest świetna
kolejne ?Stalbigowskie? dziecko przyszło na świat u naszego laserowca- Łukasza w I dzień Świąt, czyli już na początku ma przerąbane bo będzie dostawać 1 prezent na urodziny i Święta
Amanda, bo tak została nazwana mała księżniczka otrzymała 10/10 punktów i ważyła sobie całe 3400. Mamy już Kubę, teraz Amandę, ciekawe u kogo będzie następne… Patrzeć tylko jak tatuś będzie coraz później do pracy przychodził
Pępkowe oczywiście zostało postawione
i skonsumowane, niech nam mała zdrowo rośnie. Bo jak tu się za zdrowie dziecka nie napić.
A Wam życzę powolnego rozkręcania się po tym lenistwie oraz dużo Szczęścia i roboty w Nowym Roku.
16th
GRU
Przedświąteczne zalatanie…
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Jakoś tak ostatnio na nic nie mam czasu
Prezentów jeszcze nie mam kupionych, porządki w domu na poziomie ‘0′ albo nawet ‘-1′.
Praca - dom -praca - dom i oczywiście dochodzi do tego jeszcze dom mojej ‘kuter nogi’ ze złamana nogą. Czyli po prostu w ciągłym biegu, do tego jeszcze to straszne zimno, jakie zawitało także do nas :(, już wolałam chyba te deszcze, ale wtedy też narzekałam, więc chyba nie dogodzi mi nic.
W pracy z niecierpliwością czekamy na małego , jak to mówi Łukasz ‘Aliena’, który ma się pojawić lada dzień, ale nie ma jej się co dziwić, że się ociąga, bo u Mamusi dobrze i ciepło, nie to co tutaj..
