Blog firmowy, jako forma komunikacji z Klientami, przyjaciółmi i partnerami? Forum wymiany myśli i doświadczeń? Dlaczego nie! Tak właśnie powstał pomysł na prowadzenie bloga firmowego. Nie mamy jednak zamiaru pisać tu o tak błachych sprawach jak bigi, perforacje i tym podobne. Będziemy pisać o NAS, o tym czego doświadczamy w życiu codziennym - nie tylko w godzinach pracy. Będziemy dzielić się swoimi – nie zawsze trzeźwymi – obserwacjami świata. Będziemy także chwalić się swoimi osiągnięciami. Porażki jeśli się zdarzą – pewnie też opiszemy. Jeśli jesteś ciekawy, co zawodowo robimy na co dzień – zajrzyj na naszą stronę stalbiga.pl
9th
CZE
Nie jesteśmy jeszcze tacy starzy?
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Tak jak obiecałam opowiem o powodach mojego niedzielnego, nie do końca dobrego, posobotniego samopoczucia
Mianowicie byliśmy ze znajomymi na imprezie w klubie Boom bar Rasz, czy jak tam się to pisze.. na Krakowskim rynku
Tak się tym cieszę, bo nie byłam na takiej imprezie dokładnie rok, od panieńskiego mojej przyjaciółki.
Kiedyś za młodu, człowiek to miał chęci, jeździł na imprezy co tydzień, albo nawet częściej, do niedzielnego kaca, był tak przyzwyczajony, że jak go nie było to źle się czuł i tak jakby weekend był nie do końca przeżyty. No ale latka lecą, człowiek zaczyna traktować weekend, jako czas kiedy może pozałatwiać nie załatwione w tygodniu rzeczy, odsprzątać mieszkanie po całotygodniowym bałaganie, no i co najważniejsze WYSPAĆ się za cały tydzień. W każdym razie my w ubiegły weekend zrezygnowaliśmy z tego odespania się i zaszaleliśmy na rynku. Powiem szczerze, że się zastanawiałam, czy już czasem nie jesteśmy za starzy na takie imprezy i bałam się, że w knajpie średnia wieku wyniesie jakieś 19 lat. Na szczęście nie było tak źle, my - dziewczyny wytańczyłyśmy się jak kiedyś, a oporni na tańce chłopcy, po paru głębszych także zaczęli ruszać się do muzyki. Noc można zdecydowanie zaliczyć do udanych, powrócić udało nam się nawet 6-cio osobową taksówką, więc zaoszczędziliśmy na powrocie, a znajoma koleżanka za barem, liczyła nam zawsze 10 zł, nie biorąc pod uwagę co zamawiamy
więc było bardzo miło? i nie za dużym kosztem
co cieszy jeszcze bardziej.
Teraz kilka plusów, jakie przemawiają zdecydowanie za tą knajpą:
- Renia za barem = zniżki = duuuuuuuuże upusty
- Fajna muzyka
- Bliskość kebaba na Grockiej
mojego ulubionego
