Blog firmowy, jako forma komunikacji z Klientami, przyjaciółmi i partnerami? Forum wymiany myśli i doświadczeń? Dlaczego nie! Tak właśnie powstał pomysł na prowadzenie bloga firmowego. Nie mamy jednak zamiaru pisać tu o tak błachych sprawach jak bigi, perforacje i tym podobne. Będziemy pisać o NAS, o tym czego doświadczamy w życiu codziennym - nie tylko w godzinach pracy. Będziemy dzielić się swoimi – nie zawsze trzeźwymi – obserwacjami świata. Będziemy także chwalić się swoimi osiągnięciami. Porażki jeśli się zdarzą – pewnie też opiszemy. Jeśli jesteś ciekawy, co zawodowo robimy na co dzień – zajrzyj na naszą stronę stalbiga.pl
7th
STY
Rysowanie i projektowanie wykrojników (cz.5 - czary mary i wymiary)
Napisany przez Paweł Trynka w kategorii Radosna twórczość
No dobrze! Ostatnio poteoretyzowaliśmy sobie nieco. Dziś czas na konkret.
Weźmiemy na warsztat FEFCO 427. Żeby była stuprocentowa jasność, co mam na myśli, poniżej mały schematyczny rysuneczek poglądowy.

Na potrzeby tej notki namalowałem śliczne pudełeczko.
Wymiary: L=200 B=150 H=50, materiał to fala E czyli popularna “mikrofala” o grubości 1,7 - 1,9mm
Jest to chyba jedna z najpopularniejszych konstrukcji, zawartych w katalogu FEFCO. Dlaczego wybrałem akurat ją? Ponieważ jest doskonałą bazą wyjściową do innych projektów. Wystarczy odciąć wieczko - uzyskujemy tackę. Modyfikując nieco wieczko, będzie zamykać się na wierzch zyskując całkiem nowy design. Pudełko nie wymaga klejenia. I choć do najbardziej ekonomicznych pod kątem zużycia materiału nie należy, daje się przewozić w formie płaskiej. Jest bardzo przyjazne do konfekcjonowania a przy tym mocne i całkiem (nie licząc dwóch otworów w dnie) estetyczne.

Rysunek powyżej przedstawia omawiane pudełko z uwzględnieniem szczegółowej konstrukcji - na rysunku naniosłem wymiary pomiędzy skrajnymi liniami zagięcia. Jeden rzut oka i… jak to? Nie zgadza się!!! A jednak… Podane na wstępie wymiary, są wewnętrznymi wymiarami po złożeniu.Na przykładzie widać, o ile trzeba zwiększyć wymiary dna, aby uzyskać wewnętrzną przestrzeń o żądanych wymiarach. W przypadku wymiaru L to aż 13mm! Prawidłowym miejscem, gdzie można zmierzyć długość jest wieczko. Niemniej trzeba pamiętać, aby od odległości pomiędzy bigami, odjąć jeszcze dwie grubości materiału.
Wynika to stąd, że podczas zagięcia tektury falistej znaczna “część” grubości materiału znajduje się po wewnętrznej stronie i trzeba to uwzględnić przy zakładaniu przesunięć poszczególnych zagięć.
Teraz czas na małą sztuczkę.

Przebudujemy sobie pudełko do wymiarów L=220 B=180 H=40 przy założeniu, że materiał zastosujemy analogiczny.
Czyli wszystkie linie w kierunku L przesuwamy o 20mm na “+”, Wymiar B o 30mm na “+” i wszystkie, które wpływają na wysokość o 10mm na “-”.
Ale “sieczka”, prawda? To bardzo ważny moment - łatwo jest o czymś zapomnieć albo przesunąć nie to co trzeba i wtedy nieszczęście jak banku. W Corelu można to zrobić przez wpisanie wartości przesunięcia, zaznaczenie odpowiednich linii i naciśnięciem strzałki przenieść wybrane zaznaczenie. W Artiosie: zaznaczenie, ctrl+m, nadanie kierunku i zwrotu i wpisanie stosownej wartości. W Illustratorze nie wiem ![]()
Nie żebym kierował się jakąś wrodzoną niechęcią do tego programu - po prostu nigdy nie musiałem w nim takich sztuk robić… i niech tak pozostanie
No dobrze - uporządkujmy zatem ten bałagan.

Naszym zadaniem będzie ładnie podociągać linie i poskracać te za długie. Najlepiej zacząć od dna. Jak już z nim się uporamy zaraz obraz stanie się bardziej przejrzysty.
Aha, pamiętałeś żeby otwory w dnie wraz z działającymi z nimi zatrzaskami umieścić centrycznie w stosunku do dna?
Czyli przesuwamy je nie o 30mm ale o 15mm w pionie;)
Teraz wygląda od razu lepiej!
Zajmijmy się zatem pozostałą częścią.

Doprowadźmy do porządku wewnętrzne skrzydełka wieczka. Nie zapomnijmy ich krawędzi także przesunąć. Podczas składania wchodzą one do wnętrza pudełka i zazwyczaj (choć nie zawsze i niekoniecznie) opierają się one o dno.
Dość duże promienie na brzegach ułatwiają składanie.
Na koniec wisienka na torcie, czyli modyfikacja zamknięcia zewnętrznego.

Tu istnieje duża dowolność. Trzeba tylko pamiętać, że jeśli owo ucho będzie zbyt krótkie, pudełko będzie się samoczynnie otwierać - w przeciwnym wypadku nie będzie się domykać. Istotne są również wycięcia na obu bocznych krawędziach wieczka (te wąskie, 3mm szerokości) . Są wykonane zgodnie z założeniem, iż nie należy łączyć linii tnących pod ostrym kątem oraz z zasadą, że minimalna odległość między liniami tnącymi wynosi 3mm.
Voila, że tak powiem po francusku. Gotowe.

“Oprócz plusów dodatnich, są tego także niestety plusy ujemne” ![]()
Materiał użyty do produkcji MUSI i jeszcze ras MUSI być taki sam jak w pierwowzorze. Bardzo na to uczulam. Zastosowanie w tym przypadku fali E o grubości jednego milimetra, spowoduje, że cała konstrukcja będzie wyglądać jak garnitur ojca na sześciolatku, a pudełko będzie się samoczynnie otwierać. Naprawdę!. Oczywiście da się “na piechotę” wszystko poprzesuwać, ale wymaga to wprawy i dużej uważności (w końcu kiedyś wykrojniki rysowane były ręcznie bezpośrednio na desce - i dało się).
Ale są też i “plusy dodatnie”. Przy zachowaniu tej samej grubości materiału, można w ten sposób przerobić w zasadzie prawie każdą konstrukcję opakowania.
Na koniec mały gadżecik od firmy - zupełnie gratisowo, omawiane pudełeczko w wektorach do pobrania celem własnoręcznego zgłębienia co, dlaczego, o ile i co od czego jest poprzesuwane . Można je do bólu pobierać, kopiować, udostępniać, przerabiać i co tam jeszcze dusza zapragnie. Na mikrofilmach też można przenosić… ale lepiej zapisać na dysku http://stalbiga.pl/Pobieralnia/pudelka/fefco427.pdf. klikając prawym przyciskiem myszy “zapisz element docelowy jako…”
Plik jest w formacie pdf, ale zarówno Corel jak Illustrator powinien go otworzyć.
Czerwony kolor to zagięcia, czarny - cięcie.
Ważne też aby nie przegiąć z wysokością w stosunku do podstawy. Jeśli będzie zbyt duża, pudełko nawet się nie złoży.
Kierunek fali powinien przebiegać w tej sytuacji w poziomie. Dlaczego? O tym następnym razem. A może będzie o czymś innym - jeszcze nie wiem…
Gdybyś miał jakiekolwiek wątpliwości, pytania czy sugestie a może zdanie odmienne od mojego - zapraszam do dyskusji poniżej
6th
GRU
Rysowanie i projektowanie wykrojników (cz.3 - w czym rysujemy)
Napisany przez Paweł Trynka w kategorii Radosna twórczość
Jest późny niedzielny wieczór - w tle gra sobie Uriah Heep a ja doznałem napadu twórczości. Radosnej oczywiście. Oto kolejny odcinek z cyklu moich opowieści o rysowaniu wykrojników. Z poprzednich części wiemy już, o co mniej więcej chodzi i czego należy unikać. Dziś postanowiłem podzielić się swoimi odczuciami dotyczącymi pracy w programach graficznych, w których zdarzyło mi się pracować.
Opis będzie bardzo subiektywny ponieważ aktualnie zdarza mi się pracować najczęściej w ArtiosCADie, który niejako stał się punktem odniesienia dla całej reszty.
Jak sięgam pamięcią ,w pierwszej kolejności pojawił się u nas w firmie CorelDraw w wersji 8.0 - aktualnie X3. Przez szereg lat i wersji firma Corel dopracowywała funkcje przyciągania do obiektów i prowadnic, dzięki czemu teraz rzeczywiście da się rysować siatki bardzo sprawnie. Niemniej bardzo brakuje mi sprawnego przesuwania obiektów o konkretną odległość i rysowania odcinków o konkretnej długości. Wiem wiem - da się, ale i tak trzeba się naklikać zanim się uzyska pożądany efekt. Niewątpliwą przewagą CorelDrawa nad innymi używanymi przez nas programami, jest łatwość pracy nad krzywymi. Da się łatwo przeskalowywać i nadawać konkretny wymiar. Używamy tych możliwości głównie przy rysowaniu jakichś nieregularnych kształtów, typu elementy do futerału na telefon komórkowy. Potem już tylko export do dxf-a i import w ArtiosCADzie. Co by nie mówić, sporym atutem Corela dla wielu jest jego cena.
Drugi w kolejce jest Adobe Illustrator w wersji CS2. Mamy go w zasadzie tylko po to, żeby móc otworzyć pdfa. Często zdarza się, że otrzymane prace zawierają mnóstwo z pozoru niewidocznych śmieci - jakieś obrysy fontów, cała masa jakichś pustych elementów grafiki itp. I tu przydaje się opcja “zaznacz jednakowe…” a następnie “Copy to ArtiosCAD clipboard…” Bez bicia przyznaję się, że na grafice jako takiej znam się średnio - dlatego też zapewne Illustratora znam tylko w stopniu mi potrzebnym i rysowanie w nim wektorów postrzegałbym jako karę najgorszej kategorii… Być może przez niewiedzę.
Trzeci i najfajniejszy jest właśnie ArtiosCAD. Nie żebym kryptoreklamę uskuteczniał - naprawdę wygodnie mi się w nim pracuje. Na początku trochę trudno było mi się przystosować, ponieważ ArtiosCAD ma całkowicie inną filozofię działania niż Corel. W Corelu rysyjemy sobie “z ręki” jakąś kreskę, a później ją obracamy, nadajemy pożądaną długość. W Artiosie na odwrót. Określamy współrzędne początku, później kąt pod jakim będzie przebiegał odcinek i dopiero na końcu długość bezwzględną lub wg osi X lub Y. Na początku też nie wierzyłem, że w taki sposób da się cokolwiek sprawnie narysować.
Da się. I to całkiem szybko i dokładnie. Bez gęstwiny tych wkurzających prowadnic…
Sam ArtiosCAD to bardzo drogie i bardzo rozbudowane narzędzie. Drogie - no bo jak inaczej je nazwać jeśli staje się przed dylematem: kupić nowe Subaru Impreza czy program graficzny… Oczywiście w wersji bardzo podstawowej da się kupić go w cenie dużo niższej, ale chcąc robić wykrojniki “na poważnie” trzeba go solidnie dozbroić… Dozbroić, ponieważ Artios CAD jest zbudowany niejako z “klocków”. Taka modularna budowa umożliwia dostosowanie konfiguracji do własnych potrzeb.
Jest moduł do rysowania pojedynczego “użytku”, nadawania mu cech takich jak: rodzaj linii (nóż, biga i co tylko się nam jeszcze zamarzy), określania położenia mostków itp. Jest moduł zawierający standardy opakowań (o nich szerzej napisze w następnym odcinku), moduł arkusza produkcyjnego, gdzie można określić ułożenie użytków na arkuszu w sposób najbardziej optymalny. Oprócz tego jest także sporo innych modułów np. tworzenia wizualizacji 3D lub konstruowania form odpadowych do automatów sztancujących…
Są oczywiście także inne programy służące do projektowania wykrojników np ImpactCAD - z nim akurat zetknąłem się bardzo przelotnie, ale nie miałem okazji w nim pracować.
W następnej części postaram się przybliżyć czym są owe “standardy opakowań” i w czym mogą one projektantom opakowań ułatwić życie
