Blog firmowy, jako forma komunikacji z Klientami, przyjaciółmi i partnerami? Forum wymiany myśli i doświadczeń? Dlaczego nie! Tak właśnie powstał pomysł na prowadzenie bloga firmowego. Nie mamy jednak zamiaru pisać tu o tak błachych sprawach jak bigi, perforacje i tym podobne. Będziemy pisać o NAS, o tym czego doświadczamy w życiu codziennym - nie tylko w godzinach pracy. Będziemy dzielić się swoimi – nie zawsze trzeźwymi – obserwacjami świata. Będziemy także chwalić się swoimi osiągnięciami. Porażki jeśli się zdarzą – pewnie też opiszemy. Jeśli jesteś ciekawy, co zawodowo robimy na co dzień – zajrzyj na naszą stronę stalbiga.pl
14th
SIE
Sezon urlopowy?
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Myślałam, że pomysł pójścia na urlop na sam koniec wakacji będzie super, bo wszyscy już wrócą i ja dopiero wyjadę. Każdy już zapomni o swoim urlopie a ja wtedy będę się smażyć na plaży. Niestety mój plan powoli mnie zawodzi L Jak widzę zdjęcia dodawane przez moich znajomych na naszej-klasie to mnie serce ściska, że oni leżą do góry brzuchem, a ja zapinkalam. Ale cóż wystarczy czekać, bo i nadejdzie wreszcie ten dzień mojego urlopu, niestety nadejdzie też dzień jego końca i tak w kółko Macieju. W każdym razie nie wyobrażam sobie jak ludzie mogą nie wyjechać na urlop chociaż na kilka dni. Przecież to jest potrzebne jak powietrze, trochę odreagować, odpocząć, zrelaxować się złapać trochę energii słonecznej. Niektórzy widocznie nie potrzebują, ja zdecydowanie tak. Nawet w ten weekend zrobiliśmy sobie takie niby wakacje;) i pojechaliśmy na 2 dni nad jezioro Żywieckie do Międzybrodzia Bialskiego. Byliśmy w 10 osób, troszkę poimprezowaliśmy, zdecydowanie nie wyspaliśmy się w ogóle, bo w taki składzie jeśli jedna z 10 osób wstaje o 7 to kolejne 9 nie mają szans chociaż zmrużyć oko
Na pewno wiecie jak to jest. Sobota zleciała na niewielkim kacu, wyśmienicie;). Po porannej pobudce chyba przez 7?, byliśmy pierwsi na basenie
(kto by pomyślał). Cały dzień piwko, leżak i ochłoda w wodzie, żyć nie umierać, niestety jak to w Polsce bywa pogoda się schrzaniła wieczorem w sobotę i jak zaczęło wiać i lać tak lało do popołudnia w niedzielę i nie było co robić. Pojechaliśmy na górę Żar w nadziei, że zobaczymy jakieś niezwykłe złudzenie optyczne, a to po prostu masakra. Podobno jest tam takie miejsce, w którym asfalt idzie do góry a samochód na luzie taj jakby sam jedzie do góry także. Jedno wielkie NIC, nie wiem kto to wymyślił, ale musiał być ostro naczesany
bo tam po prostu jest załamanie asfaltu i droga leci przez moment w dół, tak więc auto zachowuje się całkiem normalnie. Ludzie już nie mają co wymyślać. Chcieliśmy wjechać na górę , ale tak padało i była mgła, że nie było sensu, więc zmieniając kierunek wyjazdu skończyliśmy na termalnych basenach w Szaflarach koło Zakopanego, gdzie przywitało nas piękne słoneczko. Tak cudowanie minął nam weekend, który teraz systematycznie musimy w tygodniu odespać.
Pozdrawiam wszystkich przed, po i w trakcie urlopu.
