Blog firmowy, jako forma komunikacji z Klientami, przyjaciółmi i partnerami? Forum wymiany myśli i doświadczeń? Dlaczego nie! Tak właśnie powstał pomysł na prowadzenie bloga firmowego. Nie mamy jednak zamiaru pisać tu o tak błachych sprawach jak bigi, perforacje i tym podobne. Będziemy pisać o NAS, o tym czego doświadczamy w życiu codziennym - nie tylko w godzinach pracy. Będziemy dzielić się swoimi – nie zawsze trzeźwymi – obserwacjami świata. Będziemy także chwalić się swoimi osiągnięciami. Porażki jeśli się zdarzą – pewnie też opiszemy. Jeśli jesteś ciekawy, co zawodowo robimy na co dzień – zajrzyj na naszą stronę stalbiga.pl
7th
LIP
Zmiany… zmiany… jak zawsze z przymrużeniem oka
Napisany przez Paweł Trynka w kategorii Radosna twórczość
Witajcie!
Tak wiem – zawiodłem
Nie napisałem nic a nic o pudełkach, rysowaniu i takich tam. Tak – jest mi w wstyd, zrobiłem się czerwony (z tego wstydu of cours) i posypuję niniejszym głowę popiołem.
Nie napisałem nic przez ostatnie pół roku – a wszystko przez te tytułowe zmiany – a te akurat były/są całkiem serio.
Jak sięgam pamięcią, z początkiem roku wdrażaliśmy nowe elementy systemowej bazy danych – dla wtajemniczonych w arkana programowania – z partyzantki pod tytułem pliki typowane przesiedliśmy się na SQL Server – znaczy interface użyszkodnika pozostał bez zmian, natomiast całe wnętrzności zostały wymienione. Wiecie jak to jest – milion małych poprawek, zmian… etc. A wszystko to zabiera czas :/ Później przyszedł maj i oszczędzanie sił na przeprowadzkę. Tak – zmieniliśmy siedzibę firmy. Po ostatnich 10 latach spędzonych w jednej lokalizacji nadszedł czas na poważną przeprowadzkę. Na starych śmieciach i miejsca zrobiło się mało i okolica się zmieniła nie do poznania. Niegdysiejsze tereny przemysłowe zmieniają się powoli w „super trendi” miejsce do mieszkania – co poradzić. Grunt, że w nowym miejscu jest bardziej przestronnie (choć już nieco ciasno) i jakoś tak spokojniej. To nowe miejsce znajduje się po drugiej stronie Wisły w okolicach kopca Kościuszki. Na stronie naszej, zamieściłem stosowne informacje wraz z koordynatami GPS
Generalnie wydawało by się całkiem niewielka firma, a rupieci starczyło na zapełnienie równowartości 3 tirów ![]()
Teraz pomału ogarniamy cały ten chaos. Każdy drobiazg musi znaleźć nowe miejsce (czasem w śmietniku), trzeba było wytyczyć nowe ciągi komunikacyjne, rozciągnąć sieć LAN, instalacje elektryczne, pomalować, internet podłączyć – na razie jeszcze prowizorka, bo TPSA ma czas – ale po jakimś tam PalyMobile poczta się ciągnie… Grunt że telefony (poza faxem) działają bez zmian ![]()
A mnie dziś, chyba żeby odreagować cały ten przeprowadzkowy chaos, w ramach relaksu napadło żeby podłubać w ustawieniach Artiosa.
I cóż – odkryłem dwie zajefajne rzeczy. Mianowicie:
1. Wykonywanie kilku operacji wyjścia za jednym skrótem klawiszowym (znaczy wysyłka pliku na laser, automat do gięcia noży, wydruk specyfikacji montażu wykrojnika, wydruk karty technologicznej dla klienta, zrobienie pdfa, zapisanie zmian na dysku, etc ZA JEDNYM naciśnięciem klawisza)
Niby jest to opisane (jak dobrze poszukać) w anglojęzycznej dokumentacji, ale jak ktoś nie wie to ciężko się domyślić, że tak w ogóle można.
2. Długo kombinowałem jak z systemu ArtiosCAD wydobyć na światło dzienne (czytaj: do użycia w naszej bazie danych) informacje o długości poszczególnych noży itd. czyli parametrów dość bym powiedział istotnych przy wycenie wykrojnika. DA SIĘ. Długo tego szukałem, nie jest to udokumentowane ale się da. Przy czym temat nie jest taki oczywisty, bo Artios ma swoją bazę danych opartą na jakiejś archaicznej wersji SQL Servera, ale po prawdzie nic tam nie ma i po mojemu to korzystanie z tzw „zasobów” jest jakieś dziwne i trzeba by było się sporo naklikać…
Moje odkrycia wprawiły mnie w taką euforię, że aż postanowiłem się tą wiedzą podzielić. Jak tylko znajdę chwilkę, pyknę „tutka” jak sie to robi… a nuż komuś się przyda.
Tak sobie w ogóle myślę nad jakimś działem „tip’s&trick’s of ArtiosCAD” ale to póki co pomysł… zobaczymy
Tymczasem udaję się na zasłużony odpoczynek, gdyż jutro czeka mnie kolejny dzień nierównych zmagań z rzeczywistością.
25th
STY
Czym jest projektowanie wykrojników? – ciąg dalszy
Napisany przez Paweł Trynka w kategorii Radosna twórczość
Dawno nic nie pisałem – wybaczcie.
Ostatnimi czasy pochłonięty jestem nieco inną tematyką niż opakowania. Otóż postawiłem sobie za cel zmodyfikowanie firmowej bazy danych. Chcę wreszcie zrobić to „po Bożemu” na solidnym serwerze SQL, dodać nowe funkcjonalności. Miałem nadzieję połączyć całość z Artios CADem… Przejrzawszy Artiosową bazę danych, miałem nadzieję na wydobycie ciekawych danych, ale okazało się to wielką lipą… z różnych względów – no chyba że miniaturki utworzonych projektów w bitmapach… Ale takie coś sam sobie mogę zrobić bez Artiosa z całą masą okienek, klikania i modułu za 4000Euro (Coś jak dywizja pancerna do polowania na muchę) … I tak co dzień nowe wyzwania, zmagania z geometrią analityczną – ale to temat na zupełnie inny art i miejsce. Choć twórczość jest to niewątpliwie radosna, bo matematyka jak wiadomo oszukuje…
Żeby całkowicie nie odwyknąć jednak od opakowań, pracuję właśnie nad wystrzałowym pudełkiem na alkohol dla jednego z wiodących producentów w tej branży. Niestety temat tego zlecenia jest tak tajny, że nic więcej napisać nie mogę
Zobaczymy czy wejdzie do produkcji…
Niestety pewnie nie będzie dane nawet mi się pochwalić, bo wraz z projektem sprzedam prawa autorskie… Cóż – taka kolej rzeczy.
Apropos cyklu projektowania, noszę się z zamiarem napisania o kierunku fali i jej wpływie na wytrzymałość opakowania, ale… matematyka znowu mnie oszukała.
Podczas przeprowadzania testu wytrzymałościowego, okazało się że FEFCO 427 z fali E o wymiarach 150x100x40 wytrzymuje nacisk ciężaru rzędu 170kg… co przekracza możliwości pomiarowe mojego przyrządu… do czasu zmodyfikowania urządzenia, temat zawieszam… A byłem pewny, że 40-50 kg to max na co stać taką cienką „tekturkę”.
Cóż, dzisiejszy post jest w nieco mniej radosnym tonie…
Na dobitkę książka „czym jest projektowanie opakowań?” autor; Giles Calver.
Tak przyszła, poczytałem i się rozczarowałem. Pewnie przez swoje nastawienie – wreszcie, coś o opakowaniach pomyślałem – na pewno będą wzory, wyjaśnienie terminologii, techniki produkcyjne od A do Z itp… Niestety. Książka zgodnie z tytułem, odpowiada ogólnie na to pytanie. Komuś, kto dopiero myśli o zagłębieniu się w tematykę opakowań, pokaże bogactwo zagadnień, z jakimi ów ktoś zetknie się podczas pracy. Niestety bardzo ogólnie i pobieżnie, bez konkretów. Czyli jak nie sprzedać „know-how” a na tym zarobić… Taki mój sarkazm ![]()
Około 50% zawartości książki, stanowią zdjęcia różnorakich opakowań. Mimo że ładne, raczej nic do mojej pracy nie wniosą – obym się mylił…
Gdybym przed zakupem mógł ją przejrzeć, nie zdecydował bym się na nią za tą cenę (prawie 100zł)…
Cóż – czasem trzeba doświadczyć wszelkiej maści mniej pozytywnych doznań, żeby przekuć je na motywację do dalszej pracy… czego i Wam życzę.
Obiecuję w najbliższej przyszłości napisać coś bardziej na temat i bardziej optymistycznie…
7th
STY
Rysowanie i projektowanie wykrojników (cz.5 – czary mary i wymiary)
Napisany przez Paweł Trynka w kategorii Radosna twórczość
No dobrze! Ostatnio poteoretyzowaliśmy sobie nieco. Dziś czas na konkret.
Weźmiemy na warsztat FEFCO 427. Żeby była stuprocentowa jasność, co mam na myśli, poniżej mały schematyczny rysuneczek poglądowy.

Na potrzeby tej notki namalowałem śliczne pudełeczko.
Wymiary: L=200 B=150 H=50, materiał to fala E czyli popularna „mikrofala” o grubości 1,7 – 1,9mm
Jest to chyba jedna z najpopularniejszych konstrukcji, zawartych w katalogu FEFCO. Dlaczego wybrałem akurat ją? Ponieważ jest doskonałą bazą wyjściową do innych projektów. Wystarczy odciąć wieczko – uzyskujemy tackę. Modyfikując nieco wieczko, będzie zamykać się na wierzch zyskując całkiem nowy design. Pudełko nie wymaga klejenia. I choć do najbardziej ekonomicznych pod kątem zużycia materiału nie należy, daje się przewozić w formie płaskiej. Jest bardzo przyjazne do konfekcjonowania a przy tym mocne i całkiem (nie licząc dwóch otworów w dnie) estetyczne.

Rysunek powyżej przedstawia omawiane pudełko z uwzględnieniem szczegółowej konstrukcji – na rysunku naniosłem wymiary pomiędzy skrajnymi liniami zagięcia. Jeden rzut oka i… jak to? Nie zgadza się!!! A jednak… Podane na wstępie wymiary, są wewnętrznymi wymiarami po złożeniu.Na przykładzie widać, o ile trzeba zwiększyć wymiary dna, aby uzyskać wewnętrzną przestrzeń o żądanych wymiarach. W przypadku wymiaru L to aż 13mm! Prawidłowym miejscem, gdzie można zmierzyć długość jest wieczko. Niemniej trzeba pamiętać, aby od odległości pomiędzy bigami, odjąć jeszcze dwie grubości materiału.
Wynika to stąd, że podczas zagięcia tektury falistej znaczna „część” grubości materiału znajduje się po wewnętrznej stronie i trzeba to uwzględnić przy zakładaniu przesunięć poszczególnych zagięć.
Teraz czas na małą sztuczkę.

Przebudujemy sobie pudełko do wymiarów L=220 B=180 H=40 przy założeniu, że materiał zastosujemy analogiczny.
Czyli wszystkie linie w kierunku L przesuwamy o 20mm na „+”, Wymiar B o 30mm na „+” i wszystkie, które wpływają na wysokość o 10mm na „-”.
Ale „sieczka”, prawda? To bardzo ważny moment – łatwo jest o czymś zapomnieć albo przesunąć nie to co trzeba i wtedy nieszczęście jak banku. W Corelu można to zrobić przez wpisanie wartości przesunięcia, zaznaczenie odpowiednich linii i naciśnięciem strzałki przenieść wybrane zaznaczenie. W Artiosie: zaznaczenie, ctrl+m, nadanie kierunku i zwrotu i wpisanie stosownej wartości. W Illustratorze nie wiem ![]()
Nie żebym kierował się jakąś wrodzoną niechęcią do tego programu – po prostu nigdy nie musiałem w nim takich sztuk robić… i niech tak pozostanie
No dobrze – uporządkujmy zatem ten bałagan.

Naszym zadaniem będzie ładnie podociągać linie i poskracać te za długie. Najlepiej zacząć od dna. Jak już z nim się uporamy zaraz obraz stanie się bardziej przejrzysty.
Aha, pamiętałeś żeby otwory w dnie wraz z działającymi z nimi zatrzaskami umieścić centrycznie w stosunku do dna?
Czyli przesuwamy je nie o 30mm ale o 15mm w pionie;)
Teraz wygląda od razu lepiej!
Zajmijmy się zatem pozostałą częścią.

Doprowadźmy do porządku wewnętrzne skrzydełka wieczka. Nie zapomnijmy ich krawędzi także przesunąć. Podczas składania wchodzą one do wnętrza pudełka i zazwyczaj (choć nie zawsze i niekoniecznie) opierają się one o dno.
Dość duże promienie na brzegach ułatwiają składanie.
Na koniec wisienka na torcie, czyli modyfikacja zamknięcia zewnętrznego.

Tu istnieje duża dowolność. Trzeba tylko pamiętać, że jeśli owo ucho będzie zbyt krótkie, pudełko będzie się samoczynnie otwierać – w przeciwnym wypadku nie będzie się domykać. Istotne są również wycięcia na obu bocznych krawędziach wieczka (te wąskie, 3mm szerokości) . Są wykonane zgodnie z założeniem, iż nie należy łączyć linii tnących pod ostrym kątem oraz z zasadą, że minimalna odległość między liniami tnącymi wynosi 3mm.
Voila, że tak powiem po francusku. Gotowe.

„Oprócz plusów dodatnich, są tego także niestety plusy ujemne” ![]()
Materiał użyty do produkcji MUSI i jeszcze ras MUSI być taki sam jak w pierwowzorze. Bardzo na to uczulam. Zastosowanie w tym przypadku fali E o grubości jednego milimetra, spowoduje, że cała konstrukcja będzie wyglądać jak garnitur ojca na sześciolatku, a pudełko będzie się samoczynnie otwierać. Naprawdę!. Oczywiście da się „na piechotę” wszystko poprzesuwać, ale wymaga to wprawy i dużej uważności (w końcu kiedyś wykrojniki rysowane były ręcznie bezpośrednio na desce – i dało się).
Ale są też i „plusy dodatnie”. Przy zachowaniu tej samej grubości materiału, można w ten sposób przerobić w zasadzie prawie każdą konstrukcję opakowania.
Na koniec mały gadżecik od firmy – zupełnie gratisowo, omawiane pudełeczko w wektorach do pobrania celem własnoręcznego zgłębienia co, dlaczego, o ile i co od czego jest poprzesuwane . Można je do bólu pobierać, kopiować, udostępniać, przerabiać i co tam jeszcze dusza zapragnie. Na mikrofilmach też można przenosić… ale lepiej zapisać na dysku http://stalbiga.pl/Pobieralnia/pudelka/fefco427.pdf. klikając prawym przyciskiem myszy „zapisz element docelowy jako…”
Plik jest w formacie pdf, ale zarówno Corel jak Illustrator powinien go otworzyć.
Czerwony kolor to zagięcia, czarny – cięcie.
Ważne też aby nie przegiąć z wysokością w stosunku do podstawy. Jeśli będzie zbyt duża, pudełko nawet się nie złoży.
Kierunek fali powinien przebiegać w tej sytuacji w poziomie. Dlaczego? O tym następnym razem. A może będzie o czymś innym – jeszcze nie wiem…
Gdybyś miał jakiekolwiek wątpliwości, pytania czy sugestie a może zdanie odmienne od mojego – zapraszam do dyskusji poniżej
6th
STY
Rysowanie i projektowanie wykrojników (cz.4 – standardy)
Napisany przez Paweł Trynka w kategorii Radosna twórczość
Od ostatniego mojego wpisu minął równy miesiąc – sam nie wiem kiedy minął ten czas. Nie myślcie, że czas urlopu okołoświątecznego spędziłem leniwie – nie!
Ale to temat na zupełnie inny wpis. Tymczasem w czwartej części – zgodnie z obietnicą – opowiem parę słów o standardach opakowań i projektowaniu opakowań. Celowo zmarginalizuję tu grafikę i zagadnienia „marketingowe”, czyli jakich kolorów użyć aby osiągnąć sprzedaż produktu. Chcę skupić się na konstrukcji pudełka w czystej postaci czyli siatki.
Trochę na przekór, ponieważ mam wrażenie, że zagadnienie powstawania siatki opakowania jest traktowane po macoszemu a główny nacisk kładzie się na graficzny design. A przecież sama koncepcja pudełka i co się ma jak składać nie powstaje sama – na krasnoludki nie ma co liczyć… Zatem klawiatura i myszka w dłoń i do dzieła.
Na tym etapie możemy wyróżnić dwa rodzaje projektów – takie które powstają od podstaw i takie, które powstały z przekształcenia już istniejących.
W pierwszym rodzaju sprawa jest w zasadzie prosta ale żmudna. Mamy jakiś produkt, koncepcję, ploter tnący i paletę materiału do dyspozycji. Zaczynamy od czystego ekranu i od odcinka prostej (zazwyczaj – czasem od prostokąta zależnie od upodobań) i tak kreska po kresce powstaje arcydzieło. Ploter oczywiście po to żeby zweryfikować w praktyce owo arcy-dzieło i tak aż do skutku. Raczej nigdy nie wychodzi od pierwszego razu…
Opcja druga jest nawet nieco łatwiejsza, ale… Łatwiejsza dlatego, że mądrzy ludzie wpadli na genialny plan skatalogowania i ponumerowania standardowych konstrukcji pudełek. Tak – to właśnie owe standardy opakowań. Najpopularniejszym standardem opakowań z tektur falistych jest FEFCO. Zawiera kilkaset usystematyzowanych rodzajów pudełek. Są ponumerowane i teoretycznie numer oznacza jedną i konkretną konstrukcję – wystarczy zatem podać wymiary pudełka i numer standardu. Pięknie prawda? Pięknie. Chętnie bym w tym miejscu zamieścił link do pdf-a z katalogiem standardów, ale np. firma Esco – producent ArtiosCADa w załączonym do oprogramowania pliku z katalogiem FEFCO, zamieściła tak bogatą listę zastrzeżeń czego nie wolno, że nawet agent j-23 miałby problem. Tak, na mikrofilmach też nie wolno tej treści przenosić, taka jest super-tajna. Niestety sam katalog, stworzony przez European Federation of Corrugated Board Manufacturers (FEFCO właśnie) również jest udostępniany odpłatnie. Nie mniej wujek Google, kiedy zapyta się go o „standard FEFCO” wypluje całą litanię mniej lub bardziej legalnie udostępnianych katalogów.
Z kronikarskiego obowiązku parę słów o owej bazie standardów:
- jest to baza powszechna w skali międzynarodowej,
- rysunki w niniejszym katalogu postrzegane są od strony wewnętrznej,
- oznaczenia wymiarów: Długość (L) x Szerokość (B) x Wysokość (H) – są to wymiary wewnętrzne.
- Katalog FEFCO klasyfikuje opakowania w następujące grupy:
0100 ? Rolki i arkusze stosowane w handlu(najmniej interesujący dział),
0200 ? Pudła klapowe – są to zasadniczo opakowania jednoczęściowe z jedną zaklejką, oraz górnymi i dolnymi klapami zaklejanymi taśmą.
0300 – pudła typu „denko – wieczko” – składają się z więcej niż jednej części nachodzących na siebie.
0400 – konstrukcje opakowań bez klejenia – z nieśmiertelnym FEFCO 427 – po FEFCO 201 chyba najczęściej spotykanym.
0500 – Pudełka te składają się w większej ilości z części (wewnętrznych oraz obwolut), które można w rożnych kierunkach wsuwać jedno w drugie. Grupa ta obejmuje także obwoluty dla innych pudeł.
0600 – zwykle składają się z dwóch lub więcej oddzielnych części (korpus+doklejane boki),
0700 – opakowania zwykle klejone w 3 punktach, dostarczane są w postaci płaskiej, lecz za pomocą jednego ruchu ręką stają się przestrzenne i gotowe do użycia – ten typ często również wykonuje się z kartonów,
0900 – są to wszelkiej maści wkładki, wypełnienia i inne akcesoria wewnętrzne opakowań.
Tak, wiem. Znalezione w „góglu” rysunki są tylko poglądowe, zapisane w jpg-u, zatem do przygotowania projektu w wektorach bez stosownego programu raczej mało przydatne. Ale z nich można czerpać natchnienie.
Tak naprawdę kluczem do tego, aby zaprojektowane opakowanie – bez uwzględnienia wytrzymałości mechanicznej czy estetyki – dobrze działało, niezbędne jest uwzględnienie grubości materiału.
To zagadnienie na początku spotkania z projektowaniem konstrukcyjnym jest wręcz niewiarygodne, w jaki sposób tak prozaiczna rzecz jak grubość materiału właśnie, wpływa na jakość opakowania. Źle dobrane zależności wymiarowe spowodują to, że opakowanie albo będzie za luźne i będzie się samoczynnie otwierać/rozkładać albo w przeciwnym wypadku, nie złoży się wcale. Standardowe opakowanie lub tacka, jest też często znakomitą bazą wyjściową do niestandardowych pudełek, standów itp. Tutaj zastosowania są ograniczone jedynie kreatywnością i wyobraźnią przestrzenną projektanta.
Jest też jedna warta wspomnienia kwestia – zmiana wymiarów opakowania. Mając gotowy projekt opakowania ale o innych wymiarach, da się go stosunkowo łatwo przerobić. Jeśli projekt wyjściowy jest poprawny, a materiał z którego wykonane będzie opakowanie identyczny – nie ma przeszkód aby to zrobić.
Przy odrobinie wyobraźni przestrzennej i wiedzy, która ścianka jaką pełni rolę, wystarczy poprzesuwać ścianki o różnicę pomiędzy gotowym projektem a wymaganym. Trzeba przy tym bardzo uważać, żeby o którejś ściance nie zapomnieć – wtedy cała sztuka weźmie w łeb ![]()
Nie bez znaczenia jest również kierunek fali.
Aby nie przynudzać, opiszę owe zjawiska przy okazji następnego artykułu na konkretnym przykładzie.
PS. Już od dłuższego czasu zabieram się do narysowania listy opakowań FEFCO i zamieszczenia jej w sieci, ale ciągle czasu brak
6th
GRU
Rysowanie i projektowanie wykrojników (cz.3 – w czym rysujemy)
Napisany przez Paweł Trynka w kategorii Radosna twórczość
Jest późny niedzielny wieczór – w tle gra sobie Uriah Heep a ja doznałem napadu twórczości. Radosnej oczywiście. Oto kolejny odcinek z cyklu moich opowieści o rysowaniu wykrojników. Z poprzednich części wiemy już, o co mniej więcej chodzi i czego należy unikać. Dziś postanowiłem podzielić się swoimi odczuciami dotyczącymi pracy w programach graficznych, w których zdarzyło mi się pracować.
Opis będzie bardzo subiektywny ponieważ aktualnie zdarza mi się pracować najczęściej w ArtiosCADie, który niejako stał się punktem odniesienia dla całej reszty.
Jak sięgam pamięcią ,w pierwszej kolejności pojawił się u nas w firmie CorelDraw w wersji 8.0 – aktualnie X3. Przez szereg lat i wersji firma Corel dopracowywała funkcje przyciągania do obiektów i prowadnic, dzięki czemu teraz rzeczywiście da się rysować siatki bardzo sprawnie. Niemniej bardzo brakuje mi sprawnego przesuwania obiektów o konkretną odległość i rysowania odcinków o konkretnej długości. Wiem wiem – da się, ale i tak trzeba się naklikać zanim się uzyska pożądany efekt. Niewątpliwą przewagą CorelDrawa nad innymi używanymi przez nas programami, jest łatwość pracy nad krzywymi. Da się łatwo przeskalowywać i nadawać konkretny wymiar. Używamy tych możliwości głównie przy rysowaniu jakichś nieregularnych kształtów, typu elementy do futerału na telefon komórkowy. Potem już tylko export do dxf-a i import w ArtiosCADzie. Co by nie mówić, sporym atutem Corela dla wielu jest jego cena.
Drugi w kolejce jest Adobe Illustrator w wersji CS2. Mamy go w zasadzie tylko po to, żeby móc otworzyć pdfa. Często zdarza się, że otrzymane prace zawierają mnóstwo z pozoru niewidocznych śmieci – jakieś obrysy fontów, cała masa jakichś pustych elementów grafiki itp. I tu przydaje się opcja „zaznacz jednakowe…” a następnie „Copy to ArtiosCAD clipboard…” Bez bicia przyznaję się, że na grafice jako takiej znam się średnio – dlatego też zapewne Illustratora znam tylko w stopniu mi potrzebnym i rysowanie w nim wektorów postrzegałbym jako karę najgorszej kategorii… Być może przez niewiedzę.
Trzeci i najfajniejszy jest właśnie ArtiosCAD. Nie żebym kryptoreklamę uskuteczniał – naprawdę wygodnie mi się w nim pracuje. Na początku trochę trudno było mi się przystosować, ponieważ ArtiosCAD ma całkowicie inną filozofię działania niż Corel. W Corelu rysyjemy sobie „z ręki” jakąś kreskę, a później ją obracamy, nadajemy pożądaną długość. W Artiosie na odwrót. Określamy współrzędne początku, później kąt pod jakim będzie przebiegał odcinek i dopiero na końcu długość bezwzględną lub wg osi X lub Y. Na początku też nie wierzyłem, że w taki sposób da się cokolwiek sprawnie narysować.
Da się. I to całkiem szybko i dokładnie. Bez gęstwiny tych wkurzających prowadnic…
Sam ArtiosCAD to bardzo drogie i bardzo rozbudowane narzędzie. Drogie – no bo jak inaczej je nazwać jeśli staje się przed dylematem: kupić nowe Subaru Impreza czy program graficzny… Oczywiście w wersji bardzo podstawowej da się kupić go w cenie dużo niższej, ale chcąc robić wykrojniki „na poważnie” trzeba go solidnie dozbroić… Dozbroić, ponieważ Artios CAD jest zbudowany niejako z „klocków”. Taka modularna budowa umożliwia dostosowanie konfiguracji do własnych potrzeb.
Jest moduł do rysowania pojedynczego „użytku”, nadawania mu cech takich jak: rodzaj linii (nóż, biga i co tylko się nam jeszcze zamarzy), określania położenia mostków itp. Jest moduł zawierający standardy opakowań (o nich szerzej napisze w następnym odcinku), moduł arkusza produkcyjnego, gdzie można określić ułożenie użytków na arkuszu w sposób najbardziej optymalny. Oprócz tego jest także sporo innych modułów np. tworzenia wizualizacji 3D lub konstruowania form odpadowych do automatów sztancujących…
Są oczywiście także inne programy służące do projektowania wykrojników np ImpactCAD – z nim akurat zetknąłem się bardzo przelotnie, ale nie miałem okazji w nim pracować.
W następnej części postaram się przybliżyć czym są owe „standardy opakowań” i w czym mogą one projektantom opakowań ułatwić życie
16th
LIS
Rysowanie i projektowanie wykrojników
Napisany przez Paweł Trynka w kategorii Radosna twórczość
Przeglądając sieć a także statystyki oglądalności naszej strony internetowej, zauważyłem że całkiem sporo ludzi szuka informacji dotyczących projektowania wykrojników.
To natchnęło mnie do napisania szerzej na ten temat.
Zatem na naszym blogu jednak będzie coś z branży
Zacznę od tego, iż koniecznie należy rozgraniczyć „rysowanie wykrojnika” od „projektowanie opakowania”.
Dziś napiszę o tym pierwszym.
Rysowanie wykrojników jako takich, nie jest w zasadzie niczym skomplikowanym i brzmi straszniej niż jest w rzeczywistości. Właściwie wszystko zależy od firmy wykonującej wykrojniki i jej wymogów technicznych. Jeszcze parę lat temu standardem był rysunek wyświecony na kliszy jako separacja koloru. To już przeszłość. Dziś jedni rysują w Corelu, inni w Ilustratorze a jeszcze inni w CADie i wysyłają do nas prace e-mailem. My akurat używamy do tego celu ArtiosCADa. Bardzo fajne i drogie narzędzie. Ilustratora też używamy – w zasadzie tylko po to, żeby przenosić dane z pdf-u do CADa właśnie, za pomocą Ilustratorowej wtyczki. Corela też mamy – do Artiosa przenosimy rysunki za pomocą formatu dxf. Akurat dla nas nie jest ważna grubość kreski, kolor, czy są to krzywe czy odcinki itp. Prawdziwą zmorą za to (myślę że nie tylko dla nas) są rysunki zawarte w bitmapie. trzeba wtedy kombinować i przerysowywać do wektorów. Można, ale jest duże ryzyko że coś pójdzie nie tak. Zatem ważne żeby w rysunek był w wektorach. Później pozostają już tylko wymogi maszyny, na której będzie pracował wykrojnik. Maszyny są oczywiście różne – dobrze jest pogadać z operatorem tejże o zagadnieniach technicznych. Oczywiście posiadamy pewną wiedzę i znamy standardowe „myki” i niuanse różnych typów maszyn. Ale nie wiemy wszystkiego i co operator maszyny to upodobania, dające w tym na wskroś mechanicznym i przewidywalnym temacie nieprzewidywalny „czynnik ludzki”. Typowe zagadnienia to – format i grubość sklejki, jeśli jest to automat to gdzie będzie „chwyt” czyli marki i jaka ma być odległość od krawędzi deski do pierwszego noża.
Ważne jest określenie strony czytelnej/zadrukowanej. Najczęściej wykrawa się zadrukowane arkusze od strony zadrukowanej – i żeby tak było wykrojnik musi być wykonany w lustrzanym odbiciu. To dość skomplikowane do wytłumaczenia, dlatego jeśli u osoby rysującej całość w programie graficznym, siatka wykrojnika pasuje do pozostałych warstw z grafiką, przesyłając siatkę do „wykrojnikarza” wystarczy dopisać magiczną frazę „plik zawiera rysunek od strony czytelnej” i wszystko jasne
Uprzedzam przed dobrymi chęciami i przysyłaniem prac już w lustrzanym odbiciu. Zwyczajowo otrzymujemy pracę przygotowaną „od strony czytelnej” i to my sobie ją odbijamy.
Czasem – jeśli impozycja była zrobiona w inDesignie, zostaje całe mnóstwo śmieci pozornie niewidocznych, które pracowicie musimy wyrzynać – ale da się. Na szczęście Illustrator posiada bardzo przydatną funkcję „zaznacz jednakowe”, która bardzo wydatnie wspomaga wydłubanie z pliku i całego tego śmietnika krzywych, tych właściwych – wykrojnikowych.
Na koniec Wujek Dobra Rada radzi:
- nie da się zrobić dowolnie skomplikowanego kształtu za pomocą wykrojnika introligatorskiego. Grubość lini tnącej to 0,7 -1 mm a minimalna odległość pomiędzy dwoma „nożami” to minimalne minimum (coś jak oczywista oczywistość) poza uzasadnionymi przypadkami musi wynosić nie mniej niż 3mm ale lepiej jeśli ta wartość jest większa niż 5mm. Zatem jeśli ma być wycięty jakiś bardzo skomplikowany kształt – nie wystarczy zwektoryzować bitmapę i jazda.
- zanim zacznie się drukować, można a nawet należy skonsultować u kooperanta wykrojnikowego czy jest w stanie wykonać dany kształt. Jeśli nie jesteś pewny konstrukcji opakowania, zawsze możesz zlecić nam sprawdzenie pod kątem poprawności czy wycięcie sobie makiety na ploterze (karton Alaska w podstawowej palecie gramatur mamy na miejscu).
- w przypadku bardziej skomplikowanych konstrukcji zaznacz co jest bigą a co cięciem. W standardowych sami się połapiemy ;D
- zawsze wysyłaj plik z rysunkiem „od strony czytelnej”
- proszę, please, bitte, ??????????, ???????? – zlitujcie się. Nie wysyłajcie do wyceny ani do wykonania wykrojników rysunków w jpg-u
Jpg w naszej branży to zło wcielone – tylko wektory i jeszcze raz wektory.
To chyba tyle ![]()
O projektowaniu opakowań napiszę następnym razem.
Do całości dochodzą jeszcze kontraformy, formy odpadowe i takie tam, ale przeciętnego operatora dtp w drukarni nie musi to obchodzić…i jest to obszerny temat na inną okazję.
Znajdź nas na Facebooku:
Ostatnie wpisy na blogu:
- 07 lip Zmiany… zmiany̷...
- 15 lut Więcej serca
- 25 sty Czym jest projektowanie w...
- 07 sty Rysowanie i projektowanie...
- 06 sty „Czym jest projekto...
- 06 sty Rysowanie i projektowanie...
- 06 gru Rysowanie i projektowanie...
- 05 gru Czarny weekend… (ci...
- 26 lis Rysowanie i projektowanie...
- 16 lis Rysowanie i projektowanie...
Linki
- Chochlik drukarski
Świetny blog o zawiłościach technik drukarskich i nie tylko - Reklama od kuchni
Cała prawda o reklamie :)
