Blog firmowy, jako forma komunikacji z Klientami, przyjaciółmi i partnerami? Forum wymiany myśli i doświadczeń? Dlaczego nie! Tak właśnie powstał pomysł na prowadzenie bloga firmowego. Nie mamy jednak zamiaru pisać tu o tak błachych sprawach jak bigi, perforacje i tym podobne. Będziemy pisać o NAS, o tym czego doświadczamy w życiu codziennym - nie tylko w godzinach pracy. Będziemy dzielić się swoimi – nie zawsze trzeźwymi – obserwacjami świata. Będziemy także chwalić się swoimi osiągnięciami. Porażki jeśli się zdarzą – pewnie też opiszemy. Jeśli jesteś ciekawy, co zawodowo robimy na co dzień – zajrzyj na naszą stronę stalbiga.pl
Stosunek do dzieci - cudze dzieci są fajne - na kilka godzin
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Powiem szczerze, chyba instynkt macierzyński jeszcze się u mnie nie pojawił? Nie wiem jak to będzie, ale mam nadzieje, że się pojawi za jakieś parę lat. W sumie to by wypadało, żeby koło 30-stki był, zobaczymy. Mój stosunek do dzieci jest bardzo pozytywny, uwielbiam cudze dzieci, pachnące, śmiejące się maleństwa. Lubię i noworodki, i te troszkę większe, z racji faktu, iż znaczna część moich koleżanek ma już w posiadaniu dzieci, ciocia Kasia, która swoich nie posiada, lubi wydawać pieniądze na to ?cudze?. Przy każdych odwiedzinach, za obowiązek swój uznaje kupić dzieciakowi, chociaż najmniejszą drobnostkę, gdyż pamiętam jak za gówniarza, ja zawsze lubiłam te ciocie, które nam coś przynosiły.
W miniony weekendy z dziećmi miałam do czynienia sporo, gdyż w sobotę wzięłam moją 7 ? mio letnią chrześnicę do kina. Jest po prostu boska, i nie dziwie się, że mając dzieci kobiety stawiają je na pierwszym planie, i wszystko do tej pory było najważniejsze idzie w odstawkę.
Moja Wika jest po prostu prze-kochana, tak wdzięczna, że normalnie mnie wzruszyła. Umówiłyśmy się tydzień wcześniej, że pójdziemy do kina, podobno codziennie mówiła po kilka razy, że idzie z Kasią do kina w sobotę. W piątek po pracy zadzwoniłam do niej, żeby dokładnie ustalić na co idziemy i na którą godzinę. Podjęłyśmy wspólnie decyzję, że idziemy na : teraz proszę się nie śmiać ?Chiłała z Beverly Hills?, czy jak to tam się piszę, na 14 do Galerii Kazimierz. Umówiłam się z nią, że o 13 po nią podjadę. Moja Wikusia zadzwoniła do mnie w sobotę o 12.10, czy na pewno o niej pamiętam, i że chciała mnie pozdrowić i powiedzieć, że mnie kocha. Po prostu miód na serce. Wybrałyśmy się pięknie do kina, przed seansem ?zaliczyłyśmy? kilka sklepów, ciotka coś sobie kupiła, chrześnica doradzała. A teraz coś co mnie zdziwiło najbardziej, jaka ona jest niesamowita, mówię, żeby sobie coś wybrała to jej kupię, ale moja dzidzia nic nie chciała, bo mówi, że już do kina ją wzięłam i to wystarczy. Powiem szczerze zaimponowała mi tym. W kinie wsunęłyśmy wielkie nachosy i wielką colę, a po kinie lody, chociaż moja mała miała w nocy temperaturę ;), nie ma jak dobra ciocia. Wracając Wika powiedziała mi, że dawno nie miała tak super dnia, na co ja, że musimy to powtórzyć, zaś moja mała na to: Co robisz jutro ;)?
Napisz komentarz
Szczegóły wpisu
-
02 mar, 2009 o godzinie 15:05 -
Perypetie Kaśki -
Brak komentarzy
