Blog firmowy, jako forma komunikacji z Klientami, przyjaciółmi i partnerami? Forum wymiany myśli i doświadczeń? Dlaczego nie! Tak właśnie powstał pomysł na prowadzenie bloga firmowego. Nie mamy jednak zamiaru pisać tu o tak błachych sprawach jak bigi, perforacje i tym podobne. Będziemy pisać o NAS, o tym czego doświadczamy w życiu codziennym - nie tylko w godzinach pracy. Będziemy dzielić się swoimi – nie zawsze trzeźwymi – obserwacjami świata. Będziemy także chwalić się swoimi osiągnięciami. Porażki jeśli się zdarzą – pewnie też opiszemy. Jeśli jesteś ciekawy, co zawodowo robimy na co dzień – zajrzyj na naszą stronę stalbiga.pl
19th
LUT
Działa
Napisany przez Paweł Trynka w kategorii Radosna twórczość
Mam na myśli nasz blog. Pomysł urodził się już dość dawno, podczas drugiego śniadania. Powstawał długo, bo to albo “czasu nie ma…”, albo “są ważniejsze rzeczy”. Mimo to, idąc za ciosem zakończenia ogólnych prac przy naszej nowej stronie internetowej, poświęciłem 2 niedospane noce, trochę przeglądania internetu, później dłubania w “pehapie” i mamy blog. A ja? Cóż - jako że jestem zodiakalną rybą (tak, tak - już niedługo znowu o rok młodszy) dysponuję typową dla tego gatunku dwoistością osobowości. Niby mam napady gadulstwa, ale do pisania jakoś ciężej mnie zagonić. Złośliwi twierdzą, że to klasyczny przykład lenistwa “ryb”… Ale, żeby zadać kłam temu oczywistemu pomówieniu, niewykluczone, że czasem napiszę coś przy okazji wieczornego piwka - więc moje przemyślenia nie muszą być zawsze trzeźwe…
16th
LUT
Po 13-stym piątku
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Tak jak obiecałam odezwę się po piątku, który w tym roku wypadł nam w lutym trzynastego? pewnie nie wszystkich to ucieszy, ale nic mi nie jest , nic strasznego mi się nie przydarzyło, żyję, jest poniedziałek i jestem w pracy. Chyba to moje fatum już gdzieś zaginęło i na stare lata da mi święty spokój.
12th
LUT
Zbliża się 13 ? sty piątek
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Kurcze jak się dzisiaj dowiedziałam, że jutro 13 i to piątek, to się zaczęłam zastanawiać, czy czasem nie wziąć jutro urlopu
bo ze mną to różnie bywa. Chociaż z drugiej strony, ten pech chyba mnie opuścił, bo jak ostatnio zgubiłam pod sklepem portfel to miła Pani mi go do domu przyniosła (może dlatego, że było tam 20 zł ??, ale chcę wierzyć, że nie tylko dlatego ), zostawiłam też ostatnio okulary słoneczne w Tesco jak byłam na zakupach i po pół godzinie jeszcze leżały na ławce, może są beznadziejne i dlatego leżały??;)
W każdym razie wracając do “13-ego wszystko zdarzyć się może” już dawno, dawno temu, będąc na wakacjach, teraz uwaga, w odległej krainie o nazwie Lubień
jakieś 20 kilometrów od Krakowa (to były czasy Lubień, las, rzeczka) a nie, Egipt, Chorwacja, Turcja, Tunezja?, właśnie w tym Lubniu 13-ego w piątek wywróciłam się na rowerze przejeżdżając prze most i wszystkie dzieci się ze mnie śmiały, jak nie mogłam się podnieść. Stąd moje złe skojarzenie 13 piątku, ale tym razem mam nadzieję będzie lepiej. Dam znać w poniedziałek jak minął 13
12th
Słaba silna wola
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Z tego co mi wiadomo tłusty czwartek wypada w tym roku 19 lutego, ale w Stalbidze nie wszystko musi być tak, jak w kalendarzu i jak tradycja nakazuje - my lubimy być oryginalni
w pozytywnym tego słowa znaczeniu ofkors. Urządziliśmy sobie tłusty czwartek tydzień wcześniej, mianowicie dziś. Jakoś tak naszła nas niemożliwa do opanowania, chęć zjedzenia dobrego pączka. Właśnie tak zaczynając poranek z dziewczynami w biurze od płakania, że idzie wiosna, że trzeba się odchudzać, że musimy kupić sobie nowe ciuchy , że na śniadanie będziemy jeść zdecydowanie lżejsze produkty, niż ?Pastella?, która ma 400 kalorii w jednej sztuce. A my żyłyśmy w ?nieświadomce?, że jest inaczej i tak się zażerałyśmy ?Pastellą? na kanapeczkach. Właśnie po wyrzeczeniach nie konsumowania Pasteli, zjadłyśmy po pączku, który ma bagatela 360 kalorii, więc na pewno na wiosnę będziemy “lufy”, ale chyba armatnie ;).
11th
LUT
Walentynki c.d.
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Już chyba się rozpisywałam ostatnio na temat Walentynek, ale przypomniałam sobie zeszłoroczną historię
Z racji nie obchodzenia tego święta przez znalezieniem miłości
nie miałam zielonego pojęcia, że zjedzenie wtedy czegoś na mieście graniczy z ?cudem?. Tak więc wybraliśmy się my i nasza dobra para znajomych na krakowski rynek celem spożycia wytrawnej, ?walentynkowej? kolacji, w doborowym towarzystwie
Oczywiście nie mając pojęcia, że zjedzenie czegoś bez poprzedniej rezerwacji jest nierealne. Tak więc w konkretnym mrozie przemierzyliśmy jakieś chyba z 20 restauracji oczywiście nie znajdując w żadnej ciekawej miejsca. Skończyliśmy w podrzędnej, przyuczelnianej knajpie, gdzie dodatkowo, wszystkie kelnerki (całe 2 ;)) miały chyba swój dzień próbny, na złożenie zamówienia czekaliśmy bagatela 40 minut, po czym po jakimś mniej więcej 1,5 godzinnym odcinku czasu, gdzie mniej wytrwali już dawno opuścili lokal otrzymaliśmy zimne i oczywiście pomylone jedzonko.
Tym razem jak zawsze daję napiwki, obyło się bez.
Po takich wrażeniach 14 ? ego lutego zdecydowaliśmy się zarezerwować stolik wcześniej w tym roku, pewni, że jeśli zadzwonimy 10 to wszystkie lokale będę puste i jak zwykle ?zonk?, dopiero chyba do 5 restauracji udało nam się zamówić stolik, po wcześniejszej kłótni jakiego typu jedzenie będziemy konsumować, bo ja nie lubię chińszczyzny, ktoś inny włoszczyzny itp. W każdym razie stanęło na meksykańskim ?Taco?, bo to podobno lubimy wszyscy ;), ale zobaczymy jak się to tym razem skończy
10th
LUT
Walentynki
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Święto, którego sensu nie widzę i nie pochwalam, które tylko dołuje samotnych ludzi, a ?pseudozakochanych? skazuje na wydatki. Ja się w tym roku wycwaniłam i mojemu lubemu kupiłam 1 prezent na 2 okazje, no bo co bez przesady. Zresztą chłopu ogólnie ciężej kupić prezent nić Lasce. My cieszymy się z biżuterii, perfum, bielizny ciuchów itd., a Wy Panowie z zabawek
tylko skąd wiedzieć jakie kupić. W każdym razie ja zakupiłam perfumy i mam święty spokój. A Walentynki na pewno będę miała romantyczne, bo mój lover idzie do szkoły. W każdym razie i lubiącym i nie lubiącym to Święto życzę dużo cierpliwości.
5th
LUT
Zawsze wszystko musi być naraz?
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Jest po prostu cudownie, nie dość, że w pracy mamy wielkie przemeblowanie, chaos i “latają tumany kurzu”, każda rzecz zmienia swoje ustawienie, szczególnie na produkcji
dodatkowo oczywiście w domu też są “tumany kurzu?”. Pękła nam rurka w ogrzewaniu podłogowym, wybuliło parkiet i fachowcy przyszli naprawiać swoje błędy, Parkiet ściągają, cyklinują, malują, więc jest po prostu świetnie. Można powiedzieć moje życie przez ostatni tydzień ? z kurzu do kurzu. Ale cóż głowa do góry, musi być lepiej.
W pracy też wszystko naraz - nowy, super “zajefajny” automat do gięcia noży przyjechał do nas równocześnie z nową, też “superancką” koleżanką Anią.
Jak to Szef chodzi i mnie doszkala automat ma “broaching” , jest to taka specjalna funkcja umożliwiająca dostawienie noża do noża bez robienia tzw. noska, oraz pozwalająca wygiąć nóż pod bardzo ostrym kątem. Ciekawe czy nasza Ania ma jakieś specjalne funkcje ;)??
Ania będzie u nas pracować, na stanowisku Opiekun Klienta, więc moi drodzy będziecie pod dobrymi skrzydłami ![]()
Oby zarówno nowa maszynka jak i nowa Anula, dobrze nam się sprawowały, tego im życzę.
P.S. To szczególnie do mężczyzn, pod, że tak powiem całkiem pięknymi skrzydłami
2nd
LUT
Życzliwy sąsiad
Napisany przez Kaśka w kategorii Perypetie Kaśki
Oto historia jak można znielubić człowieka, którego się jeszcze nie poznało.
Byliśmy w trakcie spędzania ?miłej? niedzieli w rodzinnym gronie. Moja mama przygotowując obiad patrzyła przez okno. Patrzy, a tu jedzie sobie straż miejska, więc jak to każdy ciekawski człowieczek obserwuje i zastanawia się do kogo, gdyż na ulicy, na której mieszkamy jest jakieś 7 domów i wszyscy się znamy. Nie lada zdziwienie ją ogarnęło, kiedy samochód straży miejskiej z dwoma funkcjonariuszami zatrzymał się tuż pod naszą bramką. Sympatyczna para (Pan i Pani Strażnicy ) zadzwonili dzwonkiem, po czym zdziwiona mama wyszła do nich. Mianowicie ?życzliwy sąsiad? z ulicy obok zadzwonił na straż miejską ze skargą, że mój pies spaceruje sam poza ogrodzeniem. Murzyn, gdyż o nim mowa, jest naprawdę bardzo grzecznym psiakiem. A wyszedł, gdyż suczka z ulicy obok ma te dni w roku, kiedy wszystkie psy pchają się do niej oknami i drzwiami, więc Murzyn też, i nie ma mu się co dziwić, w końcu to fizjologia. Bramka jest zawsze zamknięta, więc psisko zrobiło sobie podkop i też poszło na zaloty, o czym nikt z domowników nawet nie wiedział.
Straż miejska była bardzo wyrozumiała i chciała dać mamie tylko pouczenie, lecz ? życzliwy sąsiad?, przez którego cała ta historia pofatygował się także i przydreptał pod naszą bramkę dopilnować żebyśmy zostali surowo ukarani, awanturując się, że jeśli mama nie przyjmie mandatu to on będzie świadkiem w sprawie w Sądzie itp. W taki oto sposób ?zarobiliśmy 200 zł? (najniższa kara) i mamy wroga numer 1 z ulicy obok. I jak to szybko, można kogoś znielubić?? Ludzie to jednak nie mają co robić w weekend, tylko na sąsiadów donosić.
P.S. Ale On jeszcze nie wie z kim zaczął, a nasza zemsta będzie słodka
Może macie jakieś ciekawe propozycję, jak mu się odwdzięczyć??
